"Dzieło to może być czytane jedynie przez osoby oświecone; pospólstwo nie jest uczynione dla takiej wiedzy i filozofia nigdy nie będzie jego udziałem. Ci, którzy mówią, że istnieją takie prawdy, które należy przed ludem ukrywać, nie powinni się niepokoić: lud wszak nie czyta nic; przez sześć dni w tygodniu pracuje, a siódmego idzie do kabaretu. Jednym słowem: dzieła filozoficzne są tylko dla filozofów, a każdy uczciwy człowiek powinien próbować takowym zostać, nie uważając się jednakże za jedynego znawcę". - Wolter.
Życie znów mi nie wyszło. Kolejny stracony dzień. Żadnych ćwiczeń i jedzenie. Czekolada.
Przyszła moja waga, 59,9 kg. Jedyna pociecha że poniżej 60. Ani jeden cel nie osiągnięty. 58 kg, mój cel nr 1. Dążenie do niego powinno być dla mnie przyjemnością a jest drogą przez mękę. Jedzenie jak ciernie wbija sie w moją skórę.Jestem słaba i upadam, dzień po dniu, godzina po godzinie, minuta po minucie. Z każdym podniesieniem się tracę motywację, z każdym upadkiem pogrążam się w bólu. Bezsilność bierze mnie za rękę i każe mi iść w stronę kuchni. Nie. Najpierw do spiżarni po jajka. Po dwa jajka. Potem prowadzi mnie do lodówki a ja idę za jej słodkim głosem. Biorę mleko 2% margarynę i ser. Myję patelnię, stawiam ją na gazie, żeby woda odparowała. W tym samym czasie rozbijam jajka dodaję mleko i przyprawy. Wlewam ten płynny granat na patelnię. Trę ser. Posypuje nim omlet i i przewracam na bok. Znowu sie nie udał i wychodzi z niego jakaś dziwaczna przypalona jajecznica. Kładę wszystko na talerzyk, zeskrobując dokładnie resztki z patelni. Biorę pierwszy kęs.
Bąba wybucha na moim języku parząc mi gardło i przełyk. Iskierki szczęścia tańczą przez pięć minut na moim języku a potem znikają, wraz z głodem. Jestem pełna.
Biegnę do łazienki i wkładam palce do gardła.Żadnych efektów, jedynie kaszlnięcie. Poddaję się. Znowu i znowu.Potem wracam do łóżka, zwijam się kłębek pod dwiema kołdrami i błagam Anę by mi wybaczyła. Ona nie odpowiada, więc sama udzielam sobie rozgrzeszenia. Myślę że rano obudzę się jako księżniczka w chudej krainie, mająca chudych poddanych i chudego księcia z bajki, mieszkająca w ogromnym pałacu z mnóstwem kotów, słowików i konwalii. Jednak budzę się w prawdziwym świecie, do którego nie pasuję. Mam przyjaciół i rodzinę, jednak nie jestem szczęśliwa. Moje szczęście jest ulotne i mieści się w paczcie chipsów, pączku i omlecie.
Nigdy nie byłam w niczym najlepsza. Zawsze znajdowali się lepsi ode mnie. Jedynie bycie bezsilną, beznadziejną i grubą wychodzi mi dobrze.Czy takie jest moje przeznaczenie? Nie. Moim przeznaczeniem jest być najszczuplejszą osobą wśród wszystkich których znam. Dążenie do mojego celu idzie mi tak kiepsko, że powinni nakręcić o mnie film. Byłoby to coś na wzór ,,Dnia Świra". W sumie to wystarczyłoby zmienić tylko obsadę.
Czasem czuję się jak w filmie. Czuję, że kręcę tę samą scenę mniej więcej raz na pół roku. Zaczyna podobać mi się chłopak.Mówię o tym koleżanką, a one jemu. On zaczyna mnie unikać, a ja przez parę miesięcy leczę się. I tak w kółko i w kółko.Nie wiem gdzie znalazłam ten wierszyk, ale siedzi mi w głowie od ponad roku:
,,Czasami jest tak blisko,
A jednak tak daleko.
Nocami płynę do Niej
Różową marzeń rzeką.
Lecz wtedy dzień się zbliża
I czarna rozpacz wraca.
Przykuta do jej grobu
Łańcuchem samotności
Chcę uciec, lecz nie mogę
Pozbyć się tej Miłości"
Dochodzi 12.Jeśli o 12 pomyślisz życzenie to ono się spełni. Mówią że wiara dodaje skrzydeł, jednak nie jest to prawdą. Prawdziwych, motylich i kolorowych skrzydeł daje ukąszenie Any. Jej jadem są uwagi koleżanek i rodziców. Wstyd podczas rozmowach z innymi o bieganiu, sporcie i jedzeniu.Zabijanie nudy i czasu jedzeniem.
Jednak niektórzy chcą by Ana owinęła się im wokół szyi i zatopiła swoje kły w ich ciele. By wyssała z nich chęć jedzenia i dała motywację do ćwiczeń.Jestem jedną z tych osób. A przynajmniej chcę taka być. Czeka mnie jeszcze długa droga, bym w końcu osiągnęła swój cel. Musze zapakować plecak na podróż. Znajdą się tam kłamstwa, sałata, waga, zegarek i telefon. Z wszystkich tych rzeczy ulepie wielką kulę o smaku czekolady i połknę ją całą. Będę wędrować z moim całym światem zamkniętym w plecaku przez dżunglę nauki i pustynię znajomych. Będę podążać za Aną ślepa na uwagi innych, przez doliny bezsilności i góry sukcesów. Pokonam wszystkie przeszkody, chociażby miałabym je rozkruszyć w drobny mak wacikami zamoczonymi w soku. Będę tak szła i szła, aż dojdę do celu którym jest...sama nie wiem co jest moim celem. Chyba najważniejsza jest sama wędrówka i podnoszenie się po każdym upadku.
Natchnęło mnie. Natchnienie jest piękne, wówczas czuję że mogę wszystko.Chcę coś napisać, piosenkę lub wiersz, jednak moje ciało odmawia mojej woli. Pójdę się umyć, a potem spać. Jutro Wielki Piątek, przynajmniej mam wymówkę żeby nic nie jeść. Przecież mnie nie zmuszą. Będę jutro długi jeździła rowerem.Jeśli schudnę chociaż 0.1 kg to i tak będę chyba najszczęśliwszą osobą na świecie.
Trzymajcie się moje drogie, moje zabłąkane motylki. Nie wiem jak tu trafiłyście. Może przypadkowo, a może wchodzicie tu codziennie. Bądźcie doskonałe, jak doskonała jest Ana. Ona jest kluczem do szczęścia i do życia. Szanujcie jej zasady i opowiadajcie jej o swoich grzechach. Ona będzie cieszyła się z Waszych sukcesów, będzie patrzała na Wasze porażki i pomagała Wam wzbijać się na skrzydłach do gwiazd. Ona Was kocha i pragnie Waszego szczęścia. Wy też ją kochacie i chcecie Jej szczęścia. Więc nie jedzcie. Bądźcie doskonałe.
piątek, 22 kwietnia 2011
czwartek, 21 kwietnia 2011
Wtorek i środa.
Wtorek.
Wstałam i zjadłam 1,5 sucharka z sałatą i rzodkiewką, potem jabłko, dwie łyżki zupy i wodę smakową. Razem wyszło mi 195 kcal. Do tego 3 godziny jeździłam na rolkach.
Ale oczywiście dzisiaj musiałam wszystko spierdolić. Do wieczora było ok: wafel ryżowy, jabłko i odrobinka zupy.Ale coś mnie trafiło i zżarłam: omleta z 3 jajek (300) 2 paczki chipsów( 300) i pół czekolady deserowej (ze 100 na pewno). Jestem na siebie taka wściekła że najlepiej bym się pocięła. Ale oczywiście w tym domu nie ma żadnych żyletek, a noże tępe jak piłki tenisowe.Lubię patrzeć na krew, dlatego postanowiłam rozdrapać wszystkie strupy. Nie widziałam K. już od dwóch dni, bo nie chodzi do szkoły, z tego co słyszałam, z powodu sprawdzianów.Ja po prostu nie wytrzymam. Jestem psychiczna. Po prostu psychiczna. Jak ja mogę się w nim bujać? No jakim prawem? To nie moja liga, niestety. Ważę od niego z dwa razy więcej. Napisałam jego inicjały krwią na ścianie.To wszystko jest bez sensu. W szkole idzie mi ciut lepiej. Wtorkowy test z anglika był w miarę łatwy.Nasza klasa otrzymała juz wyniki próbnych testów. Z niemieckiego- 36pkt/50 możliwych, a z mat-przyr. - 38pkt/ 50 możliwych. W miarę dobrze. Najlepiej zakopałabym się pod moimi dwiema kołdrami i zasnęła. I spałabym tak długo, aż wszyscy, którzy mnie znają i których ja znam, oraz którzy mnie kochają i których ja kocham umarliby, a ja w końcu zaznałabym spokoju. Mój kot jest w ciąży. Będą małe kociaki. Pewnie z cztery.
Nie planuję ani dzieci, ani męża ani w ogóle nikogo. W końcu kto chciałby chodzić z dziewczyną o wadze dorównującej Titanicowi? Nikt, no właśnie. Chcę kupić stepper.Przydałby mi się. Oglądałabym sobie ,,Pierwszą Miłość" i ćwiczyła.
Nie mam zamiaru nic jutro tknąć, wykręcę się czymś w stylu bólu brzucha.Pójdę do sklepu i kupię barwniki do jajek i jakieś inne ozdóbki. Muszę sobie znaleźć jakieś zajęcie.
Wstałam i zjadłam 1,5 sucharka z sałatą i rzodkiewką, potem jabłko, dwie łyżki zupy i wodę smakową. Razem wyszło mi 195 kcal. Do tego 3 godziny jeździłam na rolkach.
Ale oczywiście dzisiaj musiałam wszystko spierdolić. Do wieczora było ok: wafel ryżowy, jabłko i odrobinka zupy.Ale coś mnie trafiło i zżarłam: omleta z 3 jajek (300) 2 paczki chipsów( 300) i pół czekolady deserowej (ze 100 na pewno). Jestem na siebie taka wściekła że najlepiej bym się pocięła. Ale oczywiście w tym domu nie ma żadnych żyletek, a noże tępe jak piłki tenisowe.Lubię patrzeć na krew, dlatego postanowiłam rozdrapać wszystkie strupy. Nie widziałam K. już od dwóch dni, bo nie chodzi do szkoły, z tego co słyszałam, z powodu sprawdzianów.Ja po prostu nie wytrzymam. Jestem psychiczna. Po prostu psychiczna. Jak ja mogę się w nim bujać? No jakim prawem? To nie moja liga, niestety. Ważę od niego z dwa razy więcej. Napisałam jego inicjały krwią na ścianie.To wszystko jest bez sensu. W szkole idzie mi ciut lepiej. Wtorkowy test z anglika był w miarę łatwy.Nasza klasa otrzymała juz wyniki próbnych testów. Z niemieckiego- 36pkt/50 możliwych, a z mat-przyr. - 38pkt/ 50 możliwych. W miarę dobrze. Najlepiej zakopałabym się pod moimi dwiema kołdrami i zasnęła. I spałabym tak długo, aż wszyscy, którzy mnie znają i których ja znam, oraz którzy mnie kochają i których ja kocham umarliby, a ja w końcu zaznałabym spokoju. Mój kot jest w ciąży. Będą małe kociaki. Pewnie z cztery.
Nie planuję ani dzieci, ani męża ani w ogóle nikogo. W końcu kto chciałby chodzić z dziewczyną o wadze dorównującej Titanicowi? Nikt, no właśnie. Chcę kupić stepper.Przydałby mi się. Oglądałabym sobie ,,Pierwszą Miłość" i ćwiczyła.
Nie mam zamiaru nic jutro tknąć, wykręcę się czymś w stylu bólu brzucha.Pójdę do sklepu i kupię barwniki do jajek i jakieś inne ozdóbki. Muszę sobie znaleźć jakieś zajęcie.
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Poniedziałek.
Hmm..jakoś tam mi idzie. Drugi dzień ABC mogę uznać za udany. Wafel ryżowy z sałatą(40) jabłko (80) pół talerza żurku (ze 150 będzie) zupka chińska na sucho(73) i jabłko(80). Czuje się w miarę dobrze. Dostałam dzisiaj z niemca 4- i 3+ więc mega radocha ;P Zaliczyłam inwokacje. Jutro duży sprawdzian z anglika i poprawa z historii. jeszcze tylko dwa dni szkoły, będę więcej pisać. A i byłam dzisiaj godzinę na rolkach ;D Fajnie było. Myślę o zakupie rowerka stacjonarnego, żeby nie nudzić się w domu. Cóż no będę zbierać.
Kończę bo mam masę nauki. Trzymajcie się chudo;)
Kończę bo mam masę nauki. Trzymajcie się chudo;)
niedziela, 17 kwietnia 2011
Niedziela
Wstałam tam o 10 chyba i sb śniadanko zjadłam; wafel ryżowy, sałata i rzodkiewka. Do tego herbatka. Na obiad troszkę ziemniaków, mizerię i trochę kurczaka.Na kolację omleta z dwóch jajek i kawałek placka;//
Jak mniemam zmieściłam się w limicie 500kcal, może trochę przekroczyłam. Byłam na takim joggingo-spacerze.Potem robiłam sobie słit focie xd Mam nogi jak dwie szafy. Waga ani rusz.Zamówiłam już nową, dojdzie jakoś w tym tygodniu.Jutro kolejny dzień 500kcal.Postaram się zjeść mniej niż dzisiaj. Przez kolejne trzy dni jestem zawalona sprawdzianami i poprawami więc raczej nic nie napiszę, a jak już to mało co.Kończę. Pa;)
Jak mniemam zmieściłam się w limicie 500kcal, może trochę przekroczyłam. Byłam na takim joggingo-spacerze.Potem robiłam sobie słit focie xd Mam nogi jak dwie szafy. Waga ani rusz.Zamówiłam już nową, dojdzie jakoś w tym tygodniu.Jutro kolejny dzień 500kcal.Postaram się zjeść mniej niż dzisiaj. Przez kolejne trzy dni jestem zawalona sprawdzianami i poprawami więc raczej nic nie napiszę, a jak już to mało co.Kończę. Pa;)
sobota, 16 kwietnia 2011
Czwartek/Piątek/Sobota
W czwartek- testy z niemca.Masakra na drodze piłą łańcuchową.Tyle powiem.Potem impreza.Miałam fazę po dwóch piwach. Melanż udany, słit focie zrobione i wszystkie ciacha obdzwonione.Imprezę można zaliczyć do udanych;)
Piątek- kac.Dostałam 3- ze spr z histy. Poprawiam we wtorek- oczywiście na pięć ;)Po drugiej lekcji poszłam na konkurs ortograficzny.Oczywiście nie zajęłam żadnego miejsca, czy coś.W każdym razie odświeżyłam stare kontakty. Podczas przerwy urządzałam sobie flirty z młodszymi xd.Śpiewałam też karaoke z dziewczynami ;D
Wróciłyśmy na niemiecki.Kartkówka z 70 słówek poszła mi dobrze, chociaż wcale się nie uczyłam.Oczywiście znając życie i tak dostanę pałę, ale co tam. Dwa na koniec z niemca i tak mi wystarczy.
Dzisiaj, czyli w sobotę. Podsumowując wstałam o wpół do 13. Spanie 12 godzin nieźle mi idzie. Potem poszłam do sklepu, jako że zawsze w soboty dorabiam, na waciki. Później pojeździłam trochę rowerem. Zżarłam trzy paczki chipsów, dwie zupki chińskie na sucho, obiad(ziemniaki, dwa kotleciki i surówka z kapusty) i omleta( dwa jajka, masło, mleko i trochę sera).Jestem na siebie wściekła, po praz kolejny zresztą. Byłam wczoraj na joggingu, myślę że coś tam spaliłam. Waga bez zmian. Muszę się wziąć za siebie.Mam niecałe 3 miesiące na schudnięcie 15 kilo. Jutro zaczynam ABC i nie ma zmiłuj.Znajdę gdzieś moje jadłospisy i będę się ich trzymała.W imię miłości do K!
czwartek, 14 kwietnia 2011
Środa. Czy tam czwartek.
4 rano. Założyłam się z koleżanką o to, która z nas wytrzyma dłużej na gg. No to siedzę i rozkminam.
Nie jestem śpiąca. Jestem gruba.Strasznie. Powinnam ważyć 15 kilo mniej. A wakacje coraz bliżej i bliżej...Moim jedynym posiłkiem będą jutro/dzisiaj tylko dwa piwa. No i może jakieś jabłko na śniadanie.Mam nogi grubości szafy.Czerwonebikiniczerwonebikiniczerwonebikini.
Wczorajsze testy były proste, ale dzisiejsze to będzie masakra.Niemiecki ;//
Chodzę po domu i nie wiem co mam z sobą zrobić.Nie wiem co mogę tu jeszcze napisać. Że się staram? Gówno się staram.Jem jak świnia wszystko co widzę. Jestem beznadziejna.
Nie jestem śpiąca. Jestem gruba.Strasznie. Powinnam ważyć 15 kilo mniej. A wakacje coraz bliżej i bliżej...Moim jedynym posiłkiem będą jutro/dzisiaj tylko dwa piwa. No i może jakieś jabłko na śniadanie.Mam nogi grubości szafy.Czerwonebikiniczerwonebikiniczerwonebikini.
Wczorajsze testy były proste, ale dzisiejsze to będzie masakra.Niemiecki ;//
Chodzę po domu i nie wiem co mam z sobą zrobić.Nie wiem co mogę tu jeszcze napisać. Że się staram? Gówno się staram.Jem jak świnia wszystko co widzę. Jestem beznadziejna.
wtorek, 12 kwietnia 2011
Spierdoliłam.
Dwa dni żarcia, co popadnie. Całe dwa dni.Wczoraj- miliony paczek chipsów zalanych colą, do tego dwa lody pół pizzy i omlet.Dzisiaj cztery paczki chipsów, talerz rosołu, dwa banany i zero ruchu. Jestem beznadziejna. Powinni mnie skazać na 45 min chłosty, a potem chodzenie przez tydzień w worku, przy temperaturze -50 stopni.
Obsesja jedzenia. To zaczyna być chore. Niby się staram...ale. No właśnie równie dobrze mogę się ,,starać" przez 12 godzin dziennie, a pozostałe 12 jeść.Moja nauka umarła.Poprawa z chemii: 1. Uczyłam się pół nocy. Nic. Nie rozumiem.Niemiecki, kartkówka: 1. Uczyłam się tydzień.
Pisaliśmy dzisiaj próbne(x2) testy. Część humanistyczna więc poszło mi bdb. Miejmy nadzieje że ktoś doceni moją charakterystykę Scrooge'a. Zadania zamknięte były łatwe, ale podchwytliwe.Oczywiście moje ubieranie się, to był koszmar. Moje galowe bluzki sięgają mi do pępka, zepsułam suszarkę, nie pokażę się publicznie w spódnicy, muszę kupić jakieś przyzwoite buty.Wyglądam tak ohydnie, że nie mogę na siebie patrzeć. Zastanawiam się jak to jest, nie patrzeć na to, czy wygląda się w czymś grubo, czy nie. Karolek mnie olewa i śmieje się ze mnie ze swoimi kolegami. Nie ma to jak love story.Szkoda tylko że bez zakończenia. I bez początku.Jutro idę z koleżankami na lody. Wezmę jedną gałkę wanilii. Od jutra nieodwołalnie zaczynam ABC. Naprawdę mi się to przyda. Do tego rowerem do szkoły i jogging codziennie. Komputer- jedna godzina, Tv- też. Reszta to nauka. Musze się podciągnąć.
Idę na jogging. Jest trochę przyciemno- dochodzi ósma, ale co tam.Przebiegnę się chwilę i odstresuję.Może potem rower.Jutrzejszy dzień postaram się wykorzystać na ćwiczenia.Do tego obowiązkowo- II śniadanie.Nic nie jem w szkole, a potem mam napady.Trzymajcie za mnie kciuki:)
Obsesja jedzenia. To zaczyna być chore. Niby się staram...ale. No właśnie równie dobrze mogę się ,,starać" przez 12 godzin dziennie, a pozostałe 12 jeść.Moja nauka umarła.Poprawa z chemii: 1. Uczyłam się pół nocy. Nic. Nie rozumiem.Niemiecki, kartkówka: 1. Uczyłam się tydzień.
Pisaliśmy dzisiaj próbne(x2) testy. Część humanistyczna więc poszło mi bdb. Miejmy nadzieje że ktoś doceni moją charakterystykę Scrooge'a. Zadania zamknięte były łatwe, ale podchwytliwe.Oczywiście moje ubieranie się, to był koszmar. Moje galowe bluzki sięgają mi do pępka, zepsułam suszarkę, nie pokażę się publicznie w spódnicy, muszę kupić jakieś przyzwoite buty.Wyglądam tak ohydnie, że nie mogę na siebie patrzeć. Zastanawiam się jak to jest, nie patrzeć na to, czy wygląda się w czymś grubo, czy nie. Karolek mnie olewa i śmieje się ze mnie ze swoimi kolegami. Nie ma to jak love story.Szkoda tylko że bez zakończenia. I bez początku.Jutro idę z koleżankami na lody. Wezmę jedną gałkę wanilii. Od jutra nieodwołalnie zaczynam ABC. Naprawdę mi się to przyda. Do tego rowerem do szkoły i jogging codziennie. Komputer- jedna godzina, Tv- też. Reszta to nauka. Musze się podciągnąć.
Idę na jogging. Jest trochę przyciemno- dochodzi ósma, ale co tam.Przebiegnę się chwilę i odstresuję.Może potem rower.Jutrzejszy dzień postaram się wykorzystać na ćwiczenia.Do tego obowiązkowo- II śniadanie.Nic nie jem w szkole, a potem mam napady.Trzymajcie za mnie kciuki:)
sobota, 9 kwietnia 2011
Sobota
Sorka że tak długo nie pisałam, ale miałam ograniczony dostęp do internetu dzięki moim kochanym rodzicom.
Więc dzisiaj wstałam o 9 (położyłam się wcześniej bo nie było prądu- średniowiecze xd). Zjadłam więcej niż bym przypuszczała, chipsy, princesse i wgl.Wypiłam potem szklankę bardzo osolonej wody, ale nie udało mi się, jak zwykle zwymiotować ;/. Za to cholernie zaczął boleć mnie brzuch. Strasznie. Przez jakieś 5 min nie mogłam się ruszyć. Masakra.
Dzisiaj chodziłyśmy z koleżankami po mieście i gadałyśmy.W następną sobotę planujemy iść na dyskotekę...ale będzie biba.Oczywiście wrócę do domu najebana w trzy dupy, ale co tam. Raz się żyje.Jutro zaczynam ABC, bo potrzebuje w końcu diety, której rodzice nie będą mogli się czepiać. Jutro napiszę więcej, bo teraz jakoś nie mam ochoty. Pa.
Więc dzisiaj wstałam o 9 (położyłam się wcześniej bo nie było prądu- średniowiecze xd). Zjadłam więcej niż bym przypuszczała, chipsy, princesse i wgl.Wypiłam potem szklankę bardzo osolonej wody, ale nie udało mi się, jak zwykle zwymiotować ;/. Za to cholernie zaczął boleć mnie brzuch. Strasznie. Przez jakieś 5 min nie mogłam się ruszyć. Masakra.
Dzisiaj chodziłyśmy z koleżankami po mieście i gadałyśmy.W następną sobotę planujemy iść na dyskotekę...ale będzie biba.Oczywiście wrócę do domu najebana w trzy dupy, ale co tam. Raz się żyje.Jutro zaczynam ABC, bo potrzebuje w końcu diety, której rodzice nie będą mogli się czepiać. Jutro napiszę więcej, bo teraz jakoś nie mam ochoty. Pa.
środa, 6 kwietnia 2011
Środa.
Źle? Sama nie wiem. K. nie był dzisiaj w szkole więc moje upewnienie się, czy coś do mnie ma nie wypaliło.W ogóle niepotrzebnie sobie robię nadzieję.To nie moja liga.On jest lubiany, ładny i popularny, a ja brzydka, gruba, głupia, gruba, brzydka, grubagrubagruba. Wszystko bez sensu.Na moje stopnie aż żal patrzeć. Pisałam poprawę z chemii, nie wiem czy dobrze, ale uczyłam się pól nocy. Rano dostałam chleb z masłem, szynką, sałatą i pomidorem oraz wysoko słodzoną herbatę.Zjadłam wafla ryżowego z odrobinka keczupu i napiłam się wody.W szkole woda. Na obiad parę łyżek zupy, jabłko i banan.Na kolację omlet z dwóch jajek z mlekiem. Teraz żałuję tego omleta. Chciałam zwymiotować, ale nie potrafię. Najwidoczniej mam na mocny żołądek.Wróciłam ze szkoły pieszo, a potem poszłam na półgodzinny spacer.Rano nie ćwiczyłam, chociaż powinnam.Jestem zła na siebie.Waga stoi w miejscu.Muszę się nauczyć na jutro pierwszych 30-stu wersów Pana Tadeusza, do tego odrobić lekcje.
Nie ma sensu czekać do poniedziałku, jutro zaczynam dietę ABC.
Fuck love, be ninja.
Nie ma sensu czekać do poniedziałku, jutro zaczynam dietę ABC.
Fuck love, be ninja.
wtorek, 5 kwietnia 2011
Wtorek, jako najszczęśliwszy dzień mojego życia.
Może nie życia, ale ogólnie szczęśliwy dzień. I może nie szczęśliwy tylko ciekawy ;P
Wstałam wpół do siódmej i zjadłam tradycyjne śniadanie (rzodkiewki, sałata, wafel ryżowy i herbata).W szkole dowiedziałam się, że mam pozdro od lokalnego DJ xd. Na długiej przerwie siedziałam z koleżankami na bieżni i gadałam. Jest tak, że bujam się w kuzynie mojej ,,siostry" więc ona postanowiła zapytać się go, co o mnie sądzi. No i on mówi, że mu się podobam!Aaaaa!
Nie wytrzymam ze szczęścia i chyba pójdę coś zjeść (to był taki mały żarcik:)
Wróciłam do domu pieszo, jakieś 2 km.Na obiad był panierowany kurczak,ziemniaki i mizeria z zajebiście dobra śmietanką, gęstą, słodką i pewnie 30%-ową. Zjadłam z pół ziemniaka, troszeczkę kurczaka i małą miseczkę mizerii.Do tego jabłko.
Ważę równe 60, bez żadnego haka.Rano było z 1/3 kilo mniej.Muszę zainwestować w wagę elektroniczną, ale niestety funduszy brak.Mam na jutro masę nauki.Matma- poprawa spr, religia - piszę spr,chemia- poprawa spr,niemiecki- 50słówek,biologia- 3 ostatnie lekcje,polski-spore zadanie domowe i wf, na szczęście nic. Nie wyrabiam.
Wstałam wpół do siódmej i zjadłam tradycyjne śniadanie (rzodkiewki, sałata, wafel ryżowy i herbata).W szkole dowiedziałam się, że mam pozdro od lokalnego DJ xd. Na długiej przerwie siedziałam z koleżankami na bieżni i gadałam. Jest tak, że bujam się w kuzynie mojej ,,siostry" więc ona postanowiła zapytać się go, co o mnie sądzi. No i on mówi, że mu się podobam!Aaaaa!
Nie wytrzymam ze szczęścia i chyba pójdę coś zjeść (to był taki mały żarcik:)
Wróciłam do domu pieszo, jakieś 2 km.Na obiad był panierowany kurczak,ziemniaki i mizeria z zajebiście dobra śmietanką, gęstą, słodką i pewnie 30%-ową. Zjadłam z pół ziemniaka, troszeczkę kurczaka i małą miseczkę mizerii.Do tego jabłko.
Ważę równe 60, bez żadnego haka.Rano było z 1/3 kilo mniej.Muszę zainwestować w wagę elektroniczną, ale niestety funduszy brak.Mam na jutro masę nauki.Matma- poprawa spr, religia - piszę spr,chemia- poprawa spr,niemiecki- 50słówek,biologia- 3 ostatnie lekcje,polski-spore zadanie domowe i wf, na szczęście nic. Nie wyrabiam.
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
Cholernie boli mnie brzuch.Strasznie.Nie wytrzymam...po kilku łykach wody chwilowo lepiej.No właśnie chwilowo...
Skończyłam plakat i wyszłam na dwór.Spacerowałam sobie godzinkę.Poszłam nad jezioro i starałam się włamać na prywatny pomost, ale ni się nie udało:( W końcu dałam za wygraną i poszłam na normalny;P
To jeziorko nie jest jakieś specjalne, nawet nie można się kąpać;/ Małe, ale ładne.No i ludzie budują sobie pomosty i łowią na nich ryby.Pomyślałam że fajnie byłoby samej (no z przyjaciółmi) taki pomost zbudować.Moi ześwirowani znajomi pewnie się zgodzą.Zawsze robimy razem dużo rzeczy; jeździmy rowerami, odwiedzamy się w domach,w lecie jeździmy nad jezioro,gotujemy...no właśnie uwielbiamy eksperymentować w kuchni...pieczemy zawsze przesłodzone ciasteczka i gotujemy przesolone spagetti.Ale niestety ja nie mogę sobie pozwolić teraz na takie imprezy :(
Powoli oswajam się z głodem.Dzisiaj zjadłam nie więcej niż 150 kcal.Waga nadal waha się w granicach 60-60,5. Za następne kieszonkowe sprawię sobie elektryczną, ale póki co, musi mi starczyć ta.
Cóż, zostało mi trochę nauki; fiza i hista...mama napisała mi zwolnienie z wf do końca tygodnia.Nienawidzę wuefu! Lubię sport, ale nie znoszę oceniania kogoś za to, jak rzuca piłką.I w ogóle cały czas gramy w durne siatkówki i kosza...brrr. Wolałabym przez 45min. robić przysiady.W dodatku masakra z przebieraniem się.Kto normalny przebierze się, pomaluje i uczesze w 10min..?
Magia.Moje włosy się kręcą.No dobra, nie magia, tylko pół litra odżywki.Słodziakowo wyglądam;))Dzisiaj połowa szkoły mnie nie poznała, bo spięłam grzywkę.Rozumiecie? Użyłam spinki...może jutro zaplotę sobie pojedynczego warkoczyka?Cóż stopniowo oswajam się ze spinaniem włosów.Zwykle nosze wyprostowane i rozpuszczone.Może nadejdzie taki dzień, że uczeszę sie w kucyk.Ale jeszcze nie teraz, nie jestem na razie gotowa na takie ekscesy.
Spadam, bo muszę się wykąpać.No i iść spać.Przyfruńcie jutro;)
Skończyłam plakat i wyszłam na dwór.Spacerowałam sobie godzinkę.Poszłam nad jezioro i starałam się włamać na prywatny pomost, ale ni się nie udało:( W końcu dałam za wygraną i poszłam na normalny;P
To jeziorko nie jest jakieś specjalne, nawet nie można się kąpać;/ Małe, ale ładne.No i ludzie budują sobie pomosty i łowią na nich ryby.Pomyślałam że fajnie byłoby samej (no z przyjaciółmi) taki pomost zbudować.Moi ześwirowani znajomi pewnie się zgodzą.Zawsze robimy razem dużo rzeczy; jeździmy rowerami, odwiedzamy się w domach,w lecie jeździmy nad jezioro,gotujemy...no właśnie uwielbiamy eksperymentować w kuchni...pieczemy zawsze przesłodzone ciasteczka i gotujemy przesolone spagetti.Ale niestety ja nie mogę sobie pozwolić teraz na takie imprezy :(
Powoli oswajam się z głodem.Dzisiaj zjadłam nie więcej niż 150 kcal.Waga nadal waha się w granicach 60-60,5. Za następne kieszonkowe sprawię sobie elektryczną, ale póki co, musi mi starczyć ta.
Cóż, zostało mi trochę nauki; fiza i hista...mama napisała mi zwolnienie z wf do końca tygodnia.Nienawidzę wuefu! Lubię sport, ale nie znoszę oceniania kogoś za to, jak rzuca piłką.I w ogóle cały czas gramy w durne siatkówki i kosza...brrr. Wolałabym przez 45min. robić przysiady.W dodatku masakra z przebieraniem się.Kto normalny przebierze się, pomaluje i uczesze w 10min..?
Magia.Moje włosy się kręcą.No dobra, nie magia, tylko pół litra odżywki.Słodziakowo wyglądam;))Dzisiaj połowa szkoły mnie nie poznała, bo spięłam grzywkę.Rozumiecie? Użyłam spinki...może jutro zaplotę sobie pojedynczego warkoczyka?Cóż stopniowo oswajam się ze spinaniem włosów.Zwykle nosze wyprostowane i rozpuszczone.Może nadejdzie taki dzień, że uczeszę sie w kucyk.Ale jeszcze nie teraz, nie jestem na razie gotowa na takie ekscesy.
Spadam, bo muszę się wykąpać.No i iść spać.Przyfruńcie jutro;)
Poniedziałek.
Nienawidzę poniedziałków! Nie-na-wi-dzę. Facetka wzięła mnie do odp z bio.Na szczęście wykręciłam się nieobecnością :D Nie pisałam kartkówki z niemca, powód powyżej.Spr z matmy był b.trudny.Dla odmiany ze sztuki był łatwy.Przez cały dzień burczało mi w brzuchu..Na śniadanie zjadłam białko jajka, sałatę trochę pomidora i kilka rzodkiewek.Obiadu praktycznie nie jadłam, bo skubnęłam trochę zupy, a resztę wylałam.Przed chwilą, na kolację zjadłam sucharka, trochę sałaty i kilka rzodkiewek.Szału nie ma, ale i tak się cieszę. Na wadze jak na razie bez zmian, 60kg.
Podobno prawdziwy motylek odejmuje od swojego wzrostu 120 i wychodzi idealna waga.W takim razie powinnam ważyć gdzieś 45kg.Myślę, że gdy osiągnę 45 będę chciała jeszcze schudnąć, może do 40...
Daleko idące plany przysłania mi oczywiście moja *kochana mamusia* która co rusz przynosi mi żarcie;/
Dokończę plakat na biologię i pójdę na dwór.Potem nauka...;(
Trzymajcie się chudo i komentujcie, jeśli możecie ;))
Podobno prawdziwy motylek odejmuje od swojego wzrostu 120 i wychodzi idealna waga.W takim razie powinnam ważyć gdzieś 45kg.Myślę, że gdy osiągnę 45 będę chciała jeszcze schudnąć, może do 40...
Daleko idące plany przysłania mi oczywiście moja *kochana mamusia* która co rusz przynosi mi żarcie;/
Dokończę plakat na biologię i pójdę na dwór.Potem nauka...;(
Trzymajcie się chudo i komentujcie, jeśli możecie ;))
niedziela, 3 kwietnia 2011
Thinspiracje.
Dwie osoby powiedziały mi dzisiaj, że jestem strasznie blada.Nieprawda.Ja mam taką karnację.Zjadłam pół ziemniaka i trochę sałaty ze śmietaną.Resztę zawinęłam w biały papier i tymczasowo włożyłam do szafy.Byłam na rolkach, spaliłam trochę kcal.Dzisiaj muszę: posprzątać w pokoju,odrobić lekcje,iść na jogging, iść do kościoła(raz na gorzkich żalach trzeba być) zrobić plakat na biologię.Powinnam iść wcześniej spać, bo jutro szkoła, ale i tak skończę pewnie o 1 w nocy.
Aaaa 60;) Schudłam cały kilogram w jeden dzień! Już tylko 2 kilo dzielą mnie od celu nr. 1.Jestem z siebie naprawdę dumna, chociaż wczoraj zjadłam jakieś 200kcal.Dzisiaj matka wpycha we mnie śniadanie;/ Wafel ryżowy(37)4 rzodkiewki(ok. 10) 50g pomidora(7) i trochę sałaty(2).Poskubię trochę, resztę zostawię.Pogoda jest śliczna, pójdę dzisiaj pobiegać spalę to co zaraz zjem.
Kęs pomidora.
Tęsknię za latem.Tęsknie za wchodzeniem na drzewo i zapychaniem się czereśniami tak bardzo, że nie da się już zejść. Tęsknię za jeziorem
Kęs pomidora
w którym nawet zimna woda nie zniechęcała do kąpieli.Ale nie tęsknię za sobą.Za monstrum schowanym pod ręcznikiem, lub cały czas siedzącym w wodzie.W tyn roku tylko ja,plaża i czerwone bikini.Bardzo skąpe czerwone bikini.
3 kęsy pomidora i łyk herbaty malinowej, gryz sałaty
Matka chodzi po domu i mnie wkurwia.Każe mi się ubierać do kościoła.Jeszcze godzina.
Kęs pomidora.
Tęsknię za latem.Tęsknie za wchodzeniem na drzewo i zapychaniem się czereśniami tak bardzo, że nie da się już zejść. Tęsknię za jeziorem
Kęs pomidora
w którym nawet zimna woda nie zniechęcała do kąpieli.Ale nie tęsknię za sobą.Za monstrum schowanym pod ręcznikiem, lub cały czas siedzącym w wodzie.W tyn roku tylko ja,plaża i czerwone bikini.Bardzo skąpe czerwone bikini.
3 kęsy pomidora i łyk herbaty malinowej, gryz sałaty
Matka chodzi po domu i mnie wkurwia.Każe mi się ubierać do kościoła.Jeszcze godzina.
Jestem wściekła na siebie za to żarcie.Chipsy są takie pyszne nienawidzę chipsów, frytek, pizzy, rosołu, spagetti i sosu serowego! Nienawidzę żarcia w każdej postaci.Kocham dźwięk burczenia w brzuchu i ubóstwiam uczucie głodu.Dzisiaj zawaliłam, przedłużam pierwszy etap diety baletnicy o jeden dzień.W poniedziałek jakoś wytrzymam w szkole.
Zrobiłam zapas jogurtów naturalnych na wtorek i środę.Jutro idę biegać...cały czas nie mogę się pozbierać po dzisiejszym żarciu.Jestem beznadziejna;/ Nic, tylko bym jadła.Muszę się wziąć za naukę, dotąd mam trzy pały z chemii i 2 na półrocze...nie ogarniam chemii.Dlaczego ta jebana chemia jest taka trudna i dlaczego ta jebana chemica nie potrafi tłumaczyć?!
To wszystko to dobre pytania, podobnie jak to, kiedy wreszcie schudnę.Jest trzydzieści po północy.W sumie to zaczął się już nowy dzień, ale za oknem średnio to widać.Dzisiaj kościół.
Piszę jadłospis na każdy dzień diety ABC.
Zrobiłam zapas jogurtów naturalnych na wtorek i środę.Jutro idę biegać...cały czas nie mogę się pozbierać po dzisiejszym żarciu.Jestem beznadziejna;/ Nic, tylko bym jadła.Muszę się wziąć za naukę, dotąd mam trzy pały z chemii i 2 na półrocze...nie ogarniam chemii.Dlaczego ta jebana chemia jest taka trudna i dlaczego ta jebana chemica nie potrafi tłumaczyć?!
To wszystko to dobre pytania, podobnie jak to, kiedy wreszcie schudnę.Jest trzydzieści po północy.W sumie to zaczął się już nowy dzień, ale za oknem średnio to widać.Dzisiaj kościół.
Piszę jadłospis na każdy dzień diety ABC.
- 50kcal: śniadanie: 1/2 wafla ryżowego obiad: 1/2 wafla ryżowego (37) kolacja: 100g arbuza(13)
- 100kcal: śniadanie wafel ryżowy+sałata(40) obiad: 100g brokułów(21), 100g ogórka zielonego(11) kolacja:100g jabłka(35)
- 150kcal: śniadanie: wafel ryżowy+sałata+pomidor(50) obiad: 200g ogórka zielonego(20) 100g papryki(30) kolacja: jabłko
- 200kcal: śniadanie: sucharek(40)+sałata+rzeżucha+100g rzodkiewek(25) obiad:100g ziemniaków(60)+sałata kolacja:białko jajka(50) 100g grejpfruta(22)
- 250: śniadanie: 100g gruszki(41)wafel ryżowy(37)+pomidor obiad: 50g kurczaka bez skóry(100)kolacja: ananas 100g/kiwi 100g
- 300: śniadanie: suchar jabłko,rzodkiewki,sałata,rzeżucha obiad:ziemniak(100g) marchew(200g)(40) kolacja:jogurt
Resztę zamieszczę jutro.Pa, śpijcie lekko.
sobota, 2 kwietnia 2011
Na wadze nadal 61. Zjadłam dzisiaj trochę chipsów, trzy ciastka i galaretkę, ale odrobiłam to rowerem, więc można powiedzieć, że wychodzę na zero.Jutro drugi dzień głodówki, postaram się nic nie zjeść.Zaraz idę oglądać film, a potem posprzątam w pokoju.Wątpię, że wejdę jutro na kompa, bo muszę się uczyć.Wydałam 10zł na karmę dla kota, zamiast na jedzenie.A zapach pizzy był taki kuszący nie kupiłam pizzy, bo jej nie lubię.Dzisiaj chyba zarwę nockę.Muszę zrobić plakat na bio, a jutro odpada.No trudno.
Jeszcze niespełna 3 miesiące do wakacji.Dokładnie za dwa skończą się moje obie diety: baletnica i ABC.Szykują się jakieś urodziny...tak, a nawet dwie imprezy na które muszę iść. Najwyżej wykręcę się bólem brzucha czy czymś.Ok spadam, lecę na film;) Bądźcie chude, bądźcie doskonałe:*
Jeszcze niespełna 3 miesiące do wakacji.Dokładnie za dwa skończą się moje obie diety: baletnica i ABC.Szykują się jakieś urodziny...tak, a nawet dwie imprezy na które muszę iść. Najwyżej wykręcę się bólem brzucha czy czymś.Ok spadam, lecę na film;) Bądźcie chude, bądźcie doskonałe:*
Pierwszy dzień baletnicy.
Dzisiejszy dzień upłynie mi na głodówce, podobnie jak jutrzejszy.Jak na razie nie jestem głodna.Przed chwila stanęłam na wagę; 61:(
Ciekawe ile uda mi się schudnąć do wakacji i czy będę wyglądała jak te wszystkie dziewczyny z thinspiracji...może...jak już wiecie po skończeniu baletnicy zabieram się za ABC.Muszę dzisiaj jechać do koleżanek po zeszyty...spalę trochę kcal, a przy okazji kupię jogurty na kolejne dni diety.Przydałaby się nam taka mała siłownia w domu, z rowerkiem stacjonarnym, bieżnią...bym se ćwiczyła :D
Dwa dni bez jedzenia...no, mam nadzieję że wytrzymam.Przydałyby mi się jakieś cele...
Oto motta anorektyczek, wybierzcie sobie jedno lub kilka i trzymajcie się nich.
• quod me nutrit, me destruit - co mnie żywi, niszczy mnie
• porażka nie wchodzi w rachubę
• jedz mniej, waż mniej
• jesteś tym, co zjadasz
• kalorie nie są w stanie cię uszczęśliwić
• wszystko jedno, gdzie się żyje
raz się chudnie, raz się tyje
• jedzmy mniej, aby inni mieli więcej
• jeśli zaczniesz jeść, nie będziesz mogła skończyć
• w ogóle nie myśl o jedzeniu i nie jedz: jedzenie sprawia, że stajesz się gruba
• najgorsze uczucia nadchodzą po tym, jak ktoś powie ci, że jesteś gruba
• jedzenie jest moim wrogiem
• nie wolno mi chcieć
• perfekcja NALEŻY sie tylko silnym, sama nie przyjdzie, trzeba na nią pracować
Ciekawe ile uda mi się schudnąć do wakacji i czy będę wyglądała jak te wszystkie dziewczyny z thinspiracji...może...jak już wiecie po skończeniu baletnicy zabieram się za ABC.Muszę dzisiaj jechać do koleżanek po zeszyty...spalę trochę kcal, a przy okazji kupię jogurty na kolejne dni diety.Przydałaby się nam taka mała siłownia w domu, z rowerkiem stacjonarnym, bieżnią...bym se ćwiczyła :D
Dwa dni bez jedzenia...no, mam nadzieję że wytrzymam.Przydałyby mi się jakieś cele...
- 58kg
- 55kg
- 53kg
- 50kg
- 48kg
- 46kg
- 44kg
Oto motta anorektyczek, wybierzcie sobie jedno lub kilka i trzymajcie się nich.
• quod me nutrit, me destruit - co mnie żywi, niszczy mnie
• porażka nie wchodzi w rachubę
• jedz mniej, waż mniej
• jesteś tym, co zjadasz
• kalorie nie są w stanie cię uszczęśliwić
• wszystko jedno, gdzie się żyje
raz się chudnie, raz się tyje
• jedzmy mniej, aby inni mieli więcej
• jeśli zaczniesz jeść, nie będziesz mogła skończyć
• w ogóle nie myśl o jedzeniu i nie jedz: jedzenie sprawia, że stajesz się gruba
• najgorsze uczucia nadchodzą po tym, jak ktoś powie ci, że jesteś gruba
• jedzenie jest moim wrogiem
• nie wolno mi chcieć
• perfekcja NALEŻY sie tylko silnym, sama nie przyjdzie, trzeba na nią pracować
-Wierzę w potęgę kontroli, która jako jedyna może wnieść porządek w chaos, którym jest mój świat.
-Żyję w przekonaniu, że jestem najbardziej bezwartościową i bezużyteczną osobą, która kiedykolwiek istniała na tej planecie i że jestem kompletnie niewarta czyjegokolwiek czasu i uwagi.
-Wierzę, że inni ludzie, którzy mają o mnie inne zdanie to kompletni idioci. Jeśli potrafiliby się przekonać, jaka jestem w rzeczywistości, wówczas znienawidziliby mnie tak bardzo jak ja siebie nienawidzę!!
-Wierzę w perfekcję i chcę ją osiągnąć.
-Droga do szczęścia jest stawaniem się kimś lepszym niż wczoraj.
-Wiem, że waga jest wskaźnikiem moich codziennych sukcesów i porażek.
-Wierzę w piekło, bo czasami mam wrażenie, że w nim żyję.
-Wierzę w całkowicie czarny i biały świat...
-Żyję w przekonaniu, że jestem najbardziej bezwartościową i bezużyteczną osobą, która kiedykolwiek istniała na tej planecie i że jestem kompletnie niewarta czyjegokolwiek czasu i uwagi.
-Wierzę, że inni ludzie, którzy mają o mnie inne zdanie to kompletni idioci. Jeśli potrafiliby się przekonać, jaka jestem w rzeczywistości, wówczas znienawidziliby mnie tak bardzo jak ja siebie nienawidzę!!
-Wierzę w perfekcję i chcę ją osiągnąć.
-Droga do szczęścia jest stawaniem się kimś lepszym niż wczoraj.
-Wiem, że waga jest wskaźnikiem moich codziennych sukcesów i porażek.
-Wierzę w piekło, bo czasami mam wrażenie, że w nim żyję.
-Wierzę w całkowicie czarny i biały świat...
Akcja: czerwone nitki na lewej ręce.Znak anorektyczek.
Dieta ABC
To chyba najbardziej rygorystyczna dieta o jakiej słyszałam.Jest długa-50dniowa.Polega na codziennym spożywaniu określonej ilości kalorii przeważnie od 100-500.Będę podawała nr. dnia, a obok ilość kalorii którą można spożyć w danym dniu.
Dodatkowo, ode mnie:
- 1. 500kcal
- 2. 500kcal
- 3. 300kcal
- 4. 400kcal
- 5. 100kcal
- 6. 200kcal
- 7. 300kcal
- 8. 400kcal
- 9. 50kcal
- 10. 0kcal
- 11. 150kcal
- 12. 200kcal
- 13. 400kcal
- 14. 350kcal
- 15. 250kcal
- 16. 200kcal
- 17. 0kcal
- 18.200kcal
- 19. 100kcal
- 20. 0kcal
- 21 300kcal
- 22. 250kcal
- 23. 200kcal
- 24. 150kcal
- 25.100kcal
- 26. 50kcal
- 27.100kcal
- 28. 200kcal
- 29.200kcal
- 30. 300kcal
- 31. 800kcal
- 32. 0 kcal
- 33. 250kcal
- 34. 350kcal
- 35. 450kcal
- 36. 0 kcal
- 37. 500kcal
- 38. 450kcal
- 39. 400kcal
- 40. 350kcal
- 41. 300kcal
- 42. 250kcal
- 43. 200kcal
- 44. 200kcal
- 45. 250kcal
- 46. 200kcal
- 47. 300kcal
- 48. 200kcal
- 49. 150kcal
- 50. 0kcal
Dodatkowo, ode mnie:
- 51. 200kcal
- 52. 400kcal
- 53. 600kcal
- 54. 800kcal
- 55. 1000kcal
piątek, 1 kwietnia 2011
Dieta baletnicy.
Dieta baletnicy składa się z kilku etapów:
- Pierwszego i drugiego dnia pijemy wyłącznie wodę, lub kawę bez cukru(ew z mlekiem 0%)
- Trzeciego i czwartego dnia jemy serek wiejski, serek biały, jogurt naturalny, homo naturalny
- W czasie piątego i szóstego dnia spożywamy ziemniaki w mundurkach
- Siódmy i ósmy dzień, to w całości gotowane chude białe mięso bez skóry( z kurczaka lub z indyka)
- Dwa ostatnie dni spędzamy jedząc wyłącznie warzywa, najlepiej zielone (sałata, ogórek, brokuły)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








































































