czwartek, 31 marca 2011

Jestem zła na sb.

Pamiętacie te chipsy, co to je wczoraj do szafy schowałam?
No.
To już ich nie ma.Muszę spalić ponad 200kcal.Do tego mój szpagat jest fatalny, brakuje mi jakieś 5 cm ;/
Połączyłam jedno z drugim i wyszedł łatwy zestaw ćwiczeń na szpagat.Ja uczyłam się kilka dni, jakieś 3 lata temu.To były czasy;)
Myślę, że jeśli wykonam dwie serie to te lays'y pójdą się jebać bujać.Zamieszę tu ten zestaw, dla potomnych.

1. ROZGRZEWKA

- Stajesz w rozkroku, nogi mniej więcej na szerokość barków. Wykonujesz krążenia biodrami w jedną i drugą stronę.
- Następnie złączasz stopy i kolana i wykonujesz krążenia kolanami, a na koniec stawami skokowymi (palce i poduszki stopy dotykają podłogi i kręcimy stopami).
- Dla dobrego rozgrzania najlepiej pobiegać w miejscu przez około 3 minuty wykonując naprzemiennie skip A i B (raz kolana wysoko a raz pięty dotykają pośladków). Jednak nie ma tutaj sztywnej formy i biegać możesz jak tylko chcesz, ważne, żeby trwało 3 minuty ciągłego poruszania.
- Teraz 3 minuty pajacyków. Jeszcze 20 przysiadów i rozgrzewka zrobiona.

2. ROZCIĄGANIE

- Wykrok nogą ugiętą w kolanie (kolano ugięte pod kątem prostym) stopa nogi prostej położona prostopadle do podłoża (poduszką stopy dotykamy podłogi). Trzymamy ok. 20 sekund.
- To samo druga noga. Powtarzamy 3 razy na każdą nogę.
- To samo z tą różnicą, że noga prosta jest teraz skręcona i stopa opiera się na wewnętrznej części.
- Teraz noga prosta opiera się na pięcie.
- 10 przysiadów (dogrzanie mięśni).
- Stajesz w lekkim rozkroku, wyciągasz ręce do góry i robisz skłon w bok. Ważne jest, aby nie pochylać się do przodu ani do tyłu. Po kilkunastu sekundach robisz skłon w drugą stronę, i tak kilka razy. Powinieneś poczuć jak rozciągają się mięśnie z boku tułowia i od wewnętrznej strony ud.
- Stajesz w szerokim rozkroku, pochylasz tułów do przodu opierając dłonie na podłodze. Wyciągasz proste ręce jak najdalej do przodu i jednocześnie pchasz biodra do tyłu. Zadbaj, aby plecy były proste.
- Siądź na ziemi, złącz stopy razem, kolana na zewnątrz, dociskaj kolana w kierunku podłogi. Powoli i stopniowo, coraz niżej, wytrzymaj w najniższej pozycji 10 sekund, rozluźnij nogi i powtórz ćwiczenie 3x.
- 20 przysiadów.
- Oprzyj rękę o stół lub krzesło i wykonuj wymachy nogi na boki 20 razy, zmień nogę.
- Teraz do przodu - 20 razy, zmiana nogi. Powtórz serię 3 razy.
- Rozluźniamy mięśnie wykonując skręty bioder (jak na początku).
- Spokojnie rozjeżdżaj nogi na boki, powoli i z umiarem. Wytrzymaj tak 20 sekund.
- Teraz trzeba rozluźnić nogi. Najlepiej nadaje się do tego krążenie bioder. Przerwa
ta ma trwać 20 sekund.
- Teraz rozjeżdżasz nogi maksymalnie na bok Kiedy już poczujesz maksymalny naciąg i wyraźny ból (ale nie za mocny!!!), siądź na tyłku i spokojnie wykonuj skłony do lewej nogi, prawej i do przodu. Ma to trwać około 20 sekund, po czym rozluźniasz mięśnie.
- Wstajemy, wykonujemy krążenia biodrami dla rozluźnienia ścięgien.
- Powtarzamy serie 3x począwszy od lekkiego rozkroku i ćwiczenia izometrycznego 20 sekund, rozluźnienie 20 sekund i maksymalny naciąg 20 sekund. Czas ćwiczenia można wydłużyć wraz ze wzrostem zaawansowania.

3. ROZLUŹNIENIE

- Krążenia biodrami, kolanami i stawami skokowymi.
- Stań naturalnie, nogi na szerokość barków, pochyl się do przodu i staraj się dotknąć dłońmi podłoża (dla zaawansowanych - głową dotknij kolan).
- Wykonuj teraz spokojne krążenia uniesioną i zgiętą w kolanie nogą zataczając krąg od wewnątrz do zewnątrz ( na bok). To samo druga noga.

No, to tyle.Całość zajmuje około 30 min.
Wczoraj zjadłam jeszcze 2 zupki chińskie na sucho (ok.140) kilka rzodkiewek (30) wafla ryżowego posmarowanego jogurtem (40) i kilka liści sałaty (9).Miałam cholerną ochotę na lays'y(2 paczki 280), bo oglądałam film.Zeszłam na dół i po kilku minutach stania przed szafką w końcu je wzięłam. Zaniosłam do pokoju, ale ich nie zjadłam, tylko zaniosłam do szafy;D. Jestem z siebie strasznie dumna. Jeżeli znajdziecie się w takiej sytuacji jak ja, pomyślcie sobie, że jedzenie to tylko ulotna przyjemność, a satysfakcje z bycia chudym będziecie czerpać do końca życia.
Dzisiaj, do tej pory zjadłam: jabłko (41) banana(90) i talerz żurku z paczki (120)+ jajko(63). Do końca dnia będę żyła na rzodkiewkach i sałacie, na kolacje zjem gorący kubek (68).
Dzisiaj spowiedź. Juhu. Mama pewnie zmusi mnie,żebym szła.
Hmm...3 dni prowadzenia bloga i już tyle odwiedzających?Nie spodziewałam się;) Dziękuję Wam.
Swoją zmiennością zaginam czasoprzestrzeń, bo postanowiłam zmienić szablon bloga.Jakoś ten niebieski mi się znudził;P Może czas na ...

środa, 30 marca 2011

Przykazania motylka.

1. Jeśli nie jesteś szczupła, to znaczy, że nie jesteś atrakcyjna. 

2. Bycie szczupłą jest ważniejsze od bycia zdrową. 

3. Będziesz się głodziła i robiła wszystko co w Twojej mocy, aby wyglądać coraz szczuplej. 

4. Nie będziesz jadła nadprogramowo bez poczucia winy. 

5. Nie będziesz jadła niczego nadprogramowo bez ukarania siebie za to. 

6. Będziesz liczyła każdą kalorię i ograniczała ich ilość. 

7. Najważniejsze jest to, co mówi waga. 

8. To proste: chudnięcie jest dobre, a przybieranie na wadze - złe. 

9. Nigdy nie jesteś „zbyt” szczupła. 

10. Bycie szczupłą i niejedzenie są dowodami prawdziwej siły woli. 

11. Waga jest wskaźnikiem moich codziennych sukcesów i porażek. 

12. Wierzę w perfekcję i chcę ją osiągnąć. 

13. Droga do szczęścia jest stawaniem się kimś lepszym niż wczoraj.


Co dzisiaj zjadłam?

Banan(90)
Ok 40g piersi z kurczaka w panierce (143)
ziemniak (61)
Po podliczeniu 294 kcal.Do końca dnia będę żyła na zielonej herbacie.
Jest śliczna pogoda, poszłabym biegać ,ale udaję że  jestem chora. Fajnie że idzie lato. Zawsze jeździmy z koleżankami rowerami nad jezioro.W tym roku nie mam najmniejszego zamiaru chować się za pareo i dużą koszulką.W tym roku będzie inaczej.W tym roku będę zagadywać do chłopaków. W tym roku będę paradować po pomoście w skąpym czerwonym bikini, wielkim kapeluszu, okularach przeciwsłonecznych z grubymi oprawkami i japonkach. W tym roku będę miała gromadkę adoratorów. W tym roku gdy będę przechodzić obok, obcy ludzie będą słyszeli trzepot motylich skrzydeł.W tym roku i w każdym następnym wszystko będzie w końcu takie, jakie powinno być od samego początku istnienia świata.
 

Thinspiracje.








Wiem ze mało, ale wybieram tylko te, które mi się podobają;)

Pierwszy dzień diety.

Miałam napisać z rana, a jest 10.Cóż zrobić, lubię spać.Tak więc pierwszy dzień mojej głodówki diety właśnie się rozpoczął.Jak na razie nie jestem głodna, bo zwykle pierwszy posiłek jem około 15, a w dodatku wczoraj zjadłam kolację.Na dole babcia coś miksuje.O nie.
Zawsze gdy wytrzymam bez jedzenia tydzień lub dwa, pojawiają się one.Słodkie napoje, frytki, chipsy, pączki, ciasta, placki ziemniaczane, naleśniki, czekolada...
Zawsze gdy wytrzymam bez jedzenia tydzień lub dwa, pęka we mnie ostatnia żyłka nadziei, że kiedyś będę chuda.
Zawsze gdy wytrzymam bez jedzenia tydzień lub dwa, okazuje się, że jakiś mój znajomy robi imprezę, nie wypada nie iść.
Zawsze gdy wytrzymam bez jedzenia  Tym razem na pewno wytrzymam bez jedzenia, żadna przeszkoda nie stanie mi na drodze do ideału.


A – Anoreksja, moja królowa- upadły Anioł, który niszczy moją duszę
B – Bulimia, moja koleżanka i Bezsilność, co wkrada się w życie
C – Chudnięcie, im więcej tym lepiej…
D – Doskonałość, zawsze daleka
E – Egoizm, wcale nie myślę tylko o sobie/ ED zaburzenia odżywienia
F – Figura,wciąż nie ta upragniona 

G – Głodówka, szczyty wytrzymałości
H – Hamowanie głodu tabletkami…
I – Izolacja, tylko ja i Ana
J – Jedzenie, surowo zabronione!
K – Kalorie, obsesja liczenia i Kłamstwo, które jednak triumfuje
L – Lustro, którego oblicze sprawia rozpacz
Ł – Łzy, płynące po twarzy
M – Miłość do Anoreksji i kości/ Męczarnia przez katowanie się ćwiczeniami
N – Nienawiść do swojego ciała
O – Obiektywne spojrzenie, którego mi brak
P – Pragnienie, bycia piękną
R – Restrykcje wobec samego siebie i Realizm, którego nie znajdziesz we mnie
S – Satysfakcja, jest cudowna
T – Thinspiracje, które pomagają/ Thin, do tego dążę
U – Ukrywanie niejedzenia, ciągły stres
W – Ważenie się, chwila niepewności
Z – Zero, wymarzony rozmiar/ Zniszczenie, ono nie tylko mnie ale i was rujnuje



Tak się zastanawiam. . .dlaczego wszystko co dobre, jest zakazane, tuczące, albo grozi ciążą. To całkowicie bez sensu.
Skoro nasze organizmy muszą czerpać energię z jedzenia, to dlaczego jedzenie jest takie kaloryczne?Chciałabym być rośliną.Przetwarzałabym sobie światło na glukozę i wszystko byłoby w porządku.
Wypadałoby posprzątać w pokoju.Dobra, jutro. 
Za dwa dni przyjdą moje rolki, ale i tak nie będę mogła jeździć, bo ,,jestem chora".Zamówiłam w niedzielę na allegro.W sklepie sportowym najtańsze rolki były za 230zł, te zamówiłam za 145, razem z przesyłką.Chyba pierwszy raz nie kierowałam się wyglądem, ale bajerami.Tzn w sumie to aluminiowe płozy, regulacja rozmiaru i kauczukowe kółka nie są żadnymi bajerami, ale wolę nie popełniać błędów z przeszłości.Nie jestem do końca pewna, czy moje rolki na 100% są damskie, bo są całe czarne, ale co tam. I tak inny kolor nie wchodził w rachubę.
Mój niemiecki leży.Podobnie jak chemia.Z historii mam piątkę.Dziwna jestem, wiem.
Niejedzenie idzie mi całkiem dobrze.Na razie. Nie muszę dzisiaj jeść bo przecież ,,jestem chora" i nie mam apetytu. Planuję zostać w domu do piątku, nie wiem czy mi się uda. Oby tylko mama nie zapisała mnie do lekarza.
Wiem, że przynudzam.Będę kończyć.

nie jestem normalna.

Jestem nienormalna- dzisiaj piszę już czwartego posta.Ale co mam poradzić- cholernie mi się nudzi. Dobra cóż opiszę to co widzę;
Przed sobą-biurko, zawalone śmieciami, ale jest.Co my tutaj mamy...od lewej:pustą butelkę po wodzie,pustą paczkę chipsów,ogryzek jabłka,pustą szklankę, apap, zieloną herbatę odpitą do połowy,telefon (LG cookie), zeszyt z anglika,talerz po obiedzie, drugi talerz, karta pracy z angielskiego,kserówki z angielskiego,ćwiczenia z chemii,skarbonka w kształcie puszki,żółta wstążka,książka ,,Motylki" otwarta na 78 stronie,identyfikator,pudełko na biżu, opakowanie od płynu do soczewek,odżywka do włosów i stary modem blueconnect.
Dalej na prawo stara niebieska szafa na ubrania(ale trzymam w niej kosmetyki), ogromne kapcie-miśki (rozmiar 36) kwietnik z kwiatami, reszta fototapety(sama przyklejałam, trochę krzywo jest), oliwkowe ściany, okno, na oknie akwarium i dwa kwiatki,biały kaloryfer i parapet,brązowa firanka,niebieska roleta,bambusowa roleta.Dalej za mną niebieskie łóżko z dwiema kołdrami, stolik nocny z lampką, kulą plazmową,brązowym obrusem,podkładami, cieniami do powiek, tuszem,tonikiem i kremem na noc.Fototapeta przedstawiająca las o taka:

torebka,różowo-czarny plecak z nike, szary plecaczek na basen,ciemne panele, na nich porozrzucane zeszyty i ubrania,drzwi oklejone pomalowanym na zielono brystolem,naklejka na ścianę, szafa, a na niej przyklejony plan lekcji i małe obrazki wycięte z ostatnich stron gazet,mogące służyć jako tapeta na telefon za jedyne 2.44.
I ja.Ubrana w koszulkę z zespołem Nirvana, stare, dresowe spodnie i różowe skarpetki.Bez makijażu.Brązowe oczy, mały nos, duże usta, łabędzia szyja, czekoladowe włosy z jednym pasemkiem mojego naturalnego złotego blondu,jasna cera,opalone ręce,dwa złote pierścionki i pomalowane na niebiesko paznokcie. Siedzę i rozmyślam.Zwykle o tej godzinie się uczę, ale jutro nie idę do szkoły. Nie jestem śpiąca, co zresztą widać.
O! Taki cytat mi wpadł przed chwilą w ręce: 
Jest we mnie coś, co zawsze pragnie więcej -
więcej księżyców,
więcej gwiazd
i muzyki na wietrze...

Twórczy nieprawdaż? I głęboki.Jeszcze tego nie mówiłam, ale piszę wiersze.Nie są to nie wiadomo jakie cuda, ale moim znajomym się podobają.Może kiedyś jakiś tu zaprezentuję.Ale teraz mam co innego do roboty, albowiem wpadła mi w ręce zajebista książka ,,Abarat". Jest świetna.Ale najbardziej fascynujące są wiersze, znajdujące się na początku każdego rozdziału.Są tak piękne, że nie mogę oprzeć się pokusie napisania ich tutaj, dla potomnych.

Oto spis rzeczy, co budzą lęk:
Zęby rekina, oręża szczęk,
Psy wojny, które szarpią nas kłami,
Głos tego, co odszedł przed nami.
Ale najgorszy zegar, co w nas tkwi
I odmierza nasze policzone dni. 

Ten wiersz wydaje mi się...no przepiękny.Taki dramatyczny, a jednocześni uświadamiający nam naturalny porządek świata.

...wygnana z Rajskiego Ogrodu za swoje grzechy,
Pierwsza Para ukradła owoce z każdego drzewa,
które mijała w drodze do bramy, na złość swemu Stwórcy.
A za murem usiedli
i pożerali owoce jeden po drugim,
aż dostali mdłości od nadmiaru
i wyrzygali się.
A Nasiona Owoców padły na ziemię.
I z nich powstały Potwory Świata,
które zrodziły się w brudzie
i nigdy nie wiedziały, że istnieje Miłość...

Epicki wiersz.Jeden z moich ulubionych.

Czarownico, zrób to dla mnie;
Znajdź mi księżyc,
co utkany jest z tęsknoty
i tajemnic.
Pokrój go na cienkie plastry
potem zawieś
nad domem mej ukochanej,
żeby dzisiejszej nocy
zobaczyła go na niebie.
I niech wtedy westchnie do mnie,
jak ja wzdycham do niej
nawet bez księżyca.

A jeżeli można zakochać się w obrazkach w książce, to ja się chyba zakochałam.Są idealne, acz nieperfekcyjne.Nie malowane dla przyjemności, dla sławy czy dla rozrywki. Malowane przez ,,autora natchnionego". Tak samo jak Biblia.

Trzeba przyznać ,że mi samej pisanie daje straszną frajdę.Uwielbiam pisać.Opowiadania, wiersze, czy chociażby wypracowania.Listy.Podobnie jest z czytaniem,Wszystkiego.Czytam to, co wpadnie mi w ręce.Gazety,krzyżówki,artykuły na nonsensopedii, blogi,książki i cudze smsy xd.
W domu potrafię siedzieć cały czas w bezruchu, nie odzywając się do nikogo.W szkole natomiast, uważam siedzenia na przerwach w jednym miejscu, za całkowitą stratę czasu.Nie rozumiem ludzi, którzy spędzają przerwy na jedzeniu kanapek gdzieś w kącie.Brr..na sama myśl się wzdrygam.
Kończę, bo spać mi się chce;) Napiszę jutro z rana.

wtorek, 29 marca 2011

Mała dawka thinspiracji...


























Zaczynam od jutra...

Nie zacznę dzisiaj, bo jest już 21.Zresztą i tak za dużo zjadłam, po podliczeniu będzie około 1000kcal. Na razie siedzę w domu, bo jestem chora.Tzn wszyscy myślą, że jestem chora- podgrzewam termometr nad lampką nocną.Jestem wściekła na siebie za to, ze doprowadziłam się do takiego stanu.Toczę się po chodniku.Rozlewam się na krześle.Zajmuję 1/2 mojego pokoju.Wszystkie koleżanki mają nogi szerokości moich rąk.Moja twarz ujdzie.Moje ciało to katastrofa. Biegam najwolniej z całej klasy.Nie przebiegnę kilometra bez zatrzymania się.Ba, ja nawet tyle nie przejdę.Wiem że są osoby grubsze ode mnie, ale nie zmienia to faktu, że istnieją też chudsze, które patrzą się na mnie, jak na kosmitkę.
Od dzisiaj, a właściwie od jutra: 500kcal dziennie, preferowane 200, godzina joggingu,nauka,chudnięcie,nauka,chudnięcie,chudnięcie,chudnięcie.Będę tu zapisywała bilans z każdego dnia.Razem z posiłkami, ćwiczeniami, ze wzlotami i upadkami, z drogą prowadzącą do perfekcji.
Trzeci raz czytam książkę ,,Motylki" autorstwa L.A.Andersona.Moja biblia.Najlepsza książka na świecie. Opowiada historie osiemnastolatki, która pragnie być szczupła mimo wszystko.Jest niesamowicie wciągająca i naprawdę godna polecenia. Tak wiec polecam.
Pewnie zastanawiacie się, dlaczego pod moimi postami widnieje podpis ,,ważka" zamiast standardowego ,,motylka".W sumie to sama nie wiem czemu tak jest.Po prostu na moje oko ważki są takie...magiczne.Nie żebym miała coś do motyli, ale te jednak są uchwytne, zaś złapanie ważki wiąże się w ogromnym wysiłkiem.W sumie to sam szablon bloga wiąże się z ważkami, bo przedstawia wodę.A wiadomo, tam gdzie woda, tam też ważki.

Zanim przejdę do sedna...

Cóż, wypada chyba się przedstawić...nazywam się Karolina, ale wolę gdy mówi się do mnie Anastazja...uwielbiam to imię, bo jest takie...lekkie.Urodzinki mam 22.03, tak więc jestem zodiakalnym baranem.Mam ognisty temperament, ale niestety brak mi samozaparcia, w czymkolwiek.Na początku zawsze pałam entuzjazmem, ale potem...no już nie.Tak więc dla większej motywacji założyłam tego bloga.Obecnie ważę z 60 kilo, moim marzeniem jest 45. Moje diety...ile tego było.Odchudzam się odkąd pamiętam, ale najczęściej zjawia się jakiś cień zwątpienia, który mówi ,,Po co masz być piękna, skoro możesz być szczęśliwa? Zjedz te chipsy, co ci szkodzi...".Ostatnio jak mantrę powtarzam w myślach ,,czerwonebikiniczerwonebikiniczerwonebikini...".Zawsze byłam pulchna  gruba.W przedszkolu i w podstawówce miałam łatkę kozła ofiarnego. Po piętnastu latach, po kolejnym koszu od chłopaka mówię sobie ,,dość!". Chcę w końcu wyglądać tak, jak wyglądają te wszystkie chude modelki w kolorowych czasopismach.Chcę wyjść z kokonu i rozwinąć skrzydła!