poniedziałek, 20 lutego 2012

Poniedziałek.

Wstałam o 8:15, oczywiście spóźniona. Trochę się ogarnęłam, zjadłam 3/4 dużego jabłka i sałatę. Poszłam na próbę do szkoły. Super, szkoła w ferie.
Udało mi się ignorować S.
Chyba nic już do niego nie czuję. Ta cała akcja z nim to była jakaś pomyłka. Stracony czas. Całe szczęście wyszłam z tego cała i zdrowa, bez żadnych ran otwartych.Oczywiście nadal czuję, jakby mi ktoś zabrał kawałek duszy, ale nie pamiętam już kto. Nie chcę pamiętać. Chcę jak najszybciej skończyć szkołę i znajomość z S.
Śnieg powoli topnieje. W powietrzu czuć już zapach wiosny.
Wróciłam do domu przed 11:30, od razu zjadłam banana i resztę sałaty ze śniadania.
Mogłabym w końcu ogarnąć pokój.
Wczoraj nie przekroczyłam limitu 500kcal i dzisiaj też tego nie zrobię.
Powinnam dzisiaj zrobić 1400brzuszków, bo wczoraj było tylko 600.
No dobra, zobaczymy.

niedziela, 19 lutego 2012

Niedziela.



tumblr_lhk8ldLrud1qagi40_large.png
Prześlicznie.
Po tym jak w kilka tygodni wróciła mi waga sprzed roku (60kg) przyda mi się w końcu odrobina dyscypliny.
Jestem po nieprzespanej nocy. Oglądałam ,,pamiętniki z wakacji" o 8 był kościół, a o wpół do dziesiątej śniadanie: czerwona herbata, duże jabłko (90) i sałata lodowa (mniej niż 10).
Razem prawie 100 kalorii na 500 możliwych. Postaram się zjeść jak najmniej obiadu. Co raczej nie będzie trudne, bo w najgorszym wypadku będę zmuszona do ziemniaków i surówki, jako że w naszym domu, niedzielne obiady składają się z mięsa i zapychaczy.
Nie jem mięsa.
Zrobiłam 70 brzuszków. Mam ambicje na 1000 dziennie. Myślę, że dałabym radę, bo w robieniu brzuszków mogę się nazwać mistrzynią. Do tego codziennie rozciąganie i w miarę ocieplenia się na dworze rower i bieganie. Postaram się jak najczęściej wychodzić na dwór po posiłkach. Chociaż na pół godziny, ale zawsze.
Tym razem się nie poddam.
Pamiętam, jak rok temu pisałam, że moim marzeniem jest czerwone bikini. Teraz jest nim raczej możliwość posiadania STYLU. Takiego jak dziewczyny z serialu ,,skins". Będę chodziła w szalonych kolorowych ciuszkach, doskonale leżących i wyrażających mnie.
To będzie takie urocze.
Cele:

  • 55
  • 52
  • 49
  • 45
  • 40
  • 38
Urocze.
Zdecydowanie urocze.
septagonstudios:

Ladislav Hubert
Trzymajcie kciuki.

czwartek, 9 lutego 2012

Czwartek.

Tak wiem. Nie pisałam przez długi czas. Nie starałam się.Jestem kiepskim motylkiem, o ile w ogóle mogę się jeszcze tak nazwać. Przestałam ćwiczyć. Przestałam przestrzegać diety.
Nie radze już sobie.
Staram się nie myśleć o tym, że mój były przyjaciel jest w związku z pierwszoklasistką.
Buziaczki i ich opisach powodują u mnie zawroty głowy i chwilowe mroczki przed oczami.
Ale nie życzę im źle. Skoro S. jest szczęśliwy, chyba nie mogę mieć mu tego za złe. Ja pozbieram się jak zwykle. Przyzwyczaiłam się już do tego że zawsze muszę się zbierać. Tak będzie i tym razem. Miesiąc, dwa i po krzyku.
Przeszłam na wege. Od dzisiaj jem tylko owoce i warzywa.
Wiecie, że mięsko, to kiedyś były zwierzęta?
Nie wolno jeść istot, które mają oczy i duszę.
Postanowiłam biegać. Oczywiście nie teraz, bo zima w pełni. Ale wraz z nadejściem wiosny. Nie żeby schudnąć, tylko żeby móc przebiec 8 km bez zatrzymania, szybkim tempem i z równym oddechem.
Uznałam, że muszę mieć jakieś hobby, bo właściwie żadnego nie mam. A ,,wszystko po trochu" się nie liczy.
Przez ostatni tydzień byłam chora, mam masę sprawdzianów do napisania. Nie mogę śpiewać, bo męczy mnie kaszel. Całe szczęście jutro ostatni dzień szkoły, potem ferie.
Nie mam planów. Moim planem byłoby ogarnąć się z dietą, ćwiczeniami i sprawami osobistymi.
Ale znając mnie nic z tego nie wyjdzie.
Muszę zbudować mój świat na nowo i skleić wszystkie myśli. Tym razem już bez S. w mojej głowie.
I przysięgam, że jeżeli kiedyś coś. W sensie że S. znowu. Wiecie.
To nie pozwolę mu kolejny raz zburzyć wszystkiego co od teraz buduję.
Pewnie i tak nigdy nic, czy coś. Ale jeżeliby nawet. To nie.
Kto chce fotkę?