poniedziałek, 23 stycznia 2012

Stop ACTA!


Blogerzy, jednoczmy się. Wklejcie ten obrazek na swoje blogi.

Poniedziałek.

Witajcie Motylki.
Jako że dieta idzie mi naprawdę opornie, postanowiłam na jakiś czas z niej zrezygnować. Za to przestawiłam się na postępowanie według chińskiej zasady: ,,śniadanie zjedz sam, obiadem podziel się z przyjacielem, a kolację oddaj wrogowi".
Muszę od nowa przyzwyczaić organizm do małych porcji jedzenia.
Co do szkoły, cóż, średnia 3,86. Mgło być lepiej, ale nie narzekam. Ignorowanie S. poszło mi dzisiaj lepiej, niż mogłabym się spodziewać.
Idę na spacer. Paa :)

piątek, 20 stycznia 2012

Piątek.

Za mało piszę. Powinnam pisać zdecydowanie więcej.
Co tam u mnie? od czego by tu zacząć...zmieniłam pogląd dotyczący tej całej sytuacji z S. i D. Tak wiec od dzisiaj, definitywnie: chuj mnie oni. Jak się lubią to proszę bardzo, mogą się lubić. Ave i krzyżyk na drogę. 
Szczerze mówiąc myślałam, że będzie ze mną gorzej...wiecie, żyletka, myśli samobójcze..No ale o dziwo, nie. Za to jest akceptacja i <iście?> dalej ;D Miałam dzisiaj na dzisiaj plany...sprzątanie, pójście po zeszyty...cóż. Za to był cały dzień przy kompie, dużo jedzenia i mało ćwiczeń. 
Jestem złym motylkiem.
Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia jak mogłam lecieć na S. Cóż, po tym co odwala teraz w szkole ze swoim kumplem, który na dyskotece też znalazł sobie dziewczynę, to serio zastanawiam się, co ja w nim mogłam widzieć. W każdym razie pasują do siebie. Mały chłopczyk i szkolna lejdi. Para idealna.


środa, 18 stycznia 2012

Środa.

Cóż. Dzisiaj są Twoje urodziny. Na pewno będą urocze. Przynajmniej dla Ciebie. Pójdziecie sobie po szkole do restauracji, dostaniesz od niej misia, a potem będziecie chodzić za rękę, przytulać, całować i cieszyć się swoją miłością.
Bardzo uroczo.
Raczej się pozbieram. Nawet już czuję się lepiej, naprawdę. Ale chyba zrobię sobie przerwę do końca tygodnia. Jeszcze nie jestem w stanie tego oglądać. Wczoraj nic nie jadłam, dzisiaj mam podobny zamiar. I jutro. I aż do niedzieli. Będę idealnie chuda.Będę się głodziła i ćwiczyła do utraty tchu. Będę anorektyczką. Może wtedy dotrze do Ciebie to, jak mnie skrzywdziłeś. Dawałeś złudną nadzieję, a ja się nabrałam. Nie musiałeś do mnie pisać. Ale teraz przynajmniej wiem, że nie jesteś mnie wart.
Pamiętaj, to do Ciebie wróci. Ta Twoja rzuci Cię po miesiącu, czy dwóch. Jeżeli się w niej zakochasz, to gdybym Cię tak nienawidziła, może nawet byłabym w stanie Ci współczuć. To Cię naprawdę zaboli.
muszę posprzątać w pokoju i wyglądać na smutną i załamaną. Cóż.

Zdecydowanie nie jest uroczo.

piątek, 13 stycznia 2012

Piątek.

Koniec tygodnia, ale nie koniec pracy. Jutrzejsze popołudnie spędzam nad angielskim, a wieczór-w dyskotece. Przeuroczo. Cóż dzisiaj zjadłam...pół jajecznicy z dwóch jajek, w szkole wypiłam pepsi w puszce, bo niestety, nie było wody, ani chociaż niczego niskokalorycznego. No cóż. Na obiad dziubnęłam pieczonej ryby, potem zjadłam jabłko i dwie mandarynki. Około 18 zjadłam jeszcze trochę groszku z puszki :)Rano ćwiczyłam, na wf ćwiczyłam i po południu ćwiczyłam. Potem jeszcze poćwiczę.Jej, nie uwierzycie! mam 5 z wf! chyba pierwszy raz w życiu. Naprawdę się cieszę :) Poza tym..cóż..Karolek do mnie pisze. Zapewne chce mnie wyrwać jak jego 671258 innych dziewczyn. Ale ja przecież ja czuję coś do Stasia. Tak myślę że czuję. Eh. No cóż. Co ma być, to będzie. Może Staszek też w końcu coś do mnie poczuje? Byłoby...uroczo ;) Dobranoc Motylki }|{

Czwartek.

Kochane Motyle. Jako że od nowego roku wszystko mi się układa, tak więc post będzie dość optymistyczny.
 Po pierwsze: oceny. Średnie, ale raczej dobre. W tym półroczu skupiłam się na angielskim i fizyce, mam z nich 4. To nie są oczywiście moje jedyne czwórki, ale z nich najbardziej się cieszę. Poza tym, piątka, szóstka i po równo trójki i czwórki. Źle nie jest, żadnego 2 i wgl. Tak więc półrocze, jeśli chodzi o szkołę, mogę zaliczyć do udanych.
Po drugie: życie uczuciowe. Od niedawna znowu piszemy ze Stasiem codziennie. Fajnie. Lubimy się i tak wiecie. Uroczo całkiem jest ;)
No i oczywiście odchudzanie. Dzisiaj waga wskazuje 56,8kg, z czego bardzo się cieszę. Raczej mało jem, za to dużo ćwiczę o ustalonych porach. Ćwiczenia przychodzą mi już bardzo łatwo, nie muszę się do niech zmuszać. Nadal walczę ze słodyczami, ale w końcu usunę je z mojego życia całkowicie. W nadchodzącym tygodniu czekają mnie dwie dyskoteki- jedna normalna i jedna szkolna. Zastanawiam się czy Staszek zaproponuje mi wolnego. Byłoby miło. Cóż, ale mimo tego całego pisania staram się nie robić sobie nadziei, przynajmniej na razie. Wiem że on potrzebuje trochę więcej czasu, żeby się w kimś zakochać. Cóż. Czuję się fantastycznie, mam nadzieję że tak będzie przez cały rok.

środa, 4 stycznia 2012

Środa.

Heej :) Cóż, powiem Wam tyle: wraz z rozpoczęciem nowego roku, moje sprawy się tak jakby poukładały. Wiecie. Co do any idzie mi naprawdę świetnie. Pawie nic nie jem, a jeśli już to małe porcje niskokalorycznych rzeczy. W szkole idzie mi naprawdę nieźle, ale wiem że będę musiała ciężko pracować w drugim półroczu. Poza tym, moja popularność ostatnio bardzo wzrosła. A najlepsze: Staszek znowu pisze. Podobam mu się. Ale ja naprawdę chciałabym żeby było z tego coś więcej. Do pełni ułożonego życia brakuje mi już tylko stałego związku.Chyba. Cóż, przynajmniej mam dla kogo chudnąć.
Dzisiaj zjadłam:
śniadanie: szklanka czerwonej herbaty
II śniadanie: trochę suchej bułki od koleżanki
obiad: ok 100g fileta z ryby, pieczonego, bez skóry i soli, mniej niż pół szklanki barszczu czerwonego
podwieczorek: soczek w kartoniku
kolacja: zjem jabłko, lub zrezygnuję.
Ćwiczenia: na razie żadnych. Planuję 200brzuszków na noc.