Kochane Motyle. Jako że od nowego roku wszystko mi się układa, tak więc post będzie dość optymistyczny.
Po pierwsze: oceny. Średnie, ale raczej dobre. W tym półroczu skupiłam się na angielskim i fizyce, mam z nich 4. To nie są oczywiście moje jedyne czwórki, ale z nich najbardziej się cieszę. Poza tym, piątka, szóstka i po równo trójki i czwórki. Źle nie jest, żadnego 2 i wgl. Tak więc półrocze, jeśli chodzi o szkołę, mogę zaliczyć do udanych.
Po drugie: życie uczuciowe. Od niedawna znowu piszemy ze Stasiem codziennie. Fajnie. Lubimy się i tak wiecie. Uroczo całkiem jest ;)
No i oczywiście odchudzanie. Dzisiaj waga wskazuje 56,8kg, z czego bardzo się cieszę. Raczej mało jem, za to dużo ćwiczę o ustalonych porach. Ćwiczenia przychodzą mi już bardzo łatwo, nie muszę się do niech zmuszać. Nadal walczę ze słodyczami, ale w końcu usunę je z mojego życia całkowicie. W nadchodzącym tygodniu czekają mnie dwie dyskoteki- jedna normalna i jedna szkolna. Zastanawiam się czy Staszek zaproponuje mi wolnego. Byłoby miło. Cóż, ale mimo tego całego pisania staram się nie robić sobie nadziei, przynajmniej na razie. Wiem że on potrzebuje trochę więcej czasu, żeby się w kimś zakochać. Cóż. Czuję się fantastycznie, mam nadzieję że tak będzie przez cały rok.