piątek, 20 stycznia 2012

Piątek.

Za mało piszę. Powinnam pisać zdecydowanie więcej.
Co tam u mnie? od czego by tu zacząć...zmieniłam pogląd dotyczący tej całej sytuacji z S. i D. Tak wiec od dzisiaj, definitywnie: chuj mnie oni. Jak się lubią to proszę bardzo, mogą się lubić. Ave i krzyżyk na drogę. 
Szczerze mówiąc myślałam, że będzie ze mną gorzej...wiecie, żyletka, myśli samobójcze..No ale o dziwo, nie. Za to jest akceptacja i <iście?> dalej ;D Miałam dzisiaj na dzisiaj plany...sprzątanie, pójście po zeszyty...cóż. Za to był cały dzień przy kompie, dużo jedzenia i mało ćwiczeń. 
Jestem złym motylkiem.
Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia jak mogłam lecieć na S. Cóż, po tym co odwala teraz w szkole ze swoim kumplem, który na dyskotece też znalazł sobie dziewczynę, to serio zastanawiam się, co ja w nim mogłam widzieć. W każdym razie pasują do siebie. Mały chłopczyk i szkolna lejdi. Para idealna.


Brak komentarzy: