Hej. Wiem że nie pisałam, ale miałam tzw ,,dni bez diety". Nie krzyczcie, ok?
Serio sorry. To tak samo wyszło. Mam teraz cholerne wyrzuty sumienia. Jestem beznadziejna i tyle. Co tu dużo mówić.
10 dni głodówki.
Od dzisiaj. Miało być od wczoraj, ale wieczorem się poddałam i dałam się namówić koleżankom na pizze. Wiem. Wstyd i hańba dla wszystkich pro ana. Co u mnie? Ździebko lepiej. W każdym razie w pewnym sensie. Mam jakiś depresyjny stan. Ale staram się nie zawracać sobie tym głowy.
Wakacje i w ogóle. Juhu.
Na dworze zimno i ciemno, ale ja i tak nie lubię upałów. Więc moja durna mózgownica uznaje taką pogodę za idealną. Od trzech dni zbieram się na to, żeby posprzątać pokój. Ale średnio mi idzie. Muszę to wreszcie zrobić, bo nie wytrzymam. Nie mam gdzie ćwiczyć. Eh.
Dzisiaj, o pierwszej w nocy napisał do mnie Karol. To sie zdziwiłam. Chwile pogadaliśmy, ale tam serio chwilę. Nie chciał mi powiedzieć czemu do mnie napisał. Pewnie był pijany i tyle. Nie ma się czym podniecać.Pan Jonatan zaczął być dla mnie (o dziwno) milszy. Pisze do mnie po pięć razy dziennie, ale luz. Fajnie nam się gada i w ogóle. Staram się nie robić sobie nadziei. On pisze do wszystkich. Uważa że mnie nie zna, ale wydaję się ,,spoko". Jasne. Pewnie pisze do mnie bo chce odreagować sobie swoją byłą- łamiąc mi serce. Cóż. Takie jest życie. Co począć? Wszystko byle nie dziecko. Idę dzisiaj z koleżankami do Genesis. To taka dyskoteka, żeby nie było. Będzie zajebiście. Postaram się nic nie wypić, bo alkohol też ma kalorie przecież. W każdym razie chcę tam wytańczyć wszystkie smutki i cały ten tłuszcz.
Przefarbowałam włosy na blond. W każdym razie miał wyjść złocisty blond, a wyszedł ciemno złocisty. Wyglądam w miarę przyzwoicie. W końcu to mój naturalny kolor, więc poniekąd jestem zadowolona. Mam tylko nadzieję, że Jonatan się nie skapnie. Jest anty fanem wszelkich farb. Powinnam mieć na niego wyjebane, ale nie potrafię. Słodki jest.
Cóż, zbiorę siły i pójdę sprzątać.
sobota, 25 czerwca 2011
niedziela, 19 czerwca 2011
Ja jebie -.-' x2
Nie chodzi o jedzenie, bo nie jem. O Jonatana chodzi. Bo zaprosił mnie na randkę, a potem mnie wystawił. A teraz jeszcze się fochnął.
Po prostu czapki z głów przed chujem roku.
W każdym razie stara znalazła moje pudełeczko z śniadankami. Wpadłam. Bd mnie pilnować.
Masakra.
Cóż zjadłam...hm. Coca cole 0, wode, 2 ziemniaki bez niczego i trochę gotowanej kapusty.
I tyle. Do tego 8 km na rowerze i 2 km pieszo. Dodatkowo 3 godziny siedzenia w deszczu i zimnie na pomoście nad jeziorem. Oczywiście dzięki Panu Jonatanowi.
Jestem głodna. Zapijam głód wodą. Nie wiem, czy jechać jutro na naszą wycieczkę rowerową. Będą kiełbaski i bułki. Mam nadzieję, że tekst ,,naprawdę nie jestem głodna" podziała. Oby.
Kończę, bo muszę się myć. I spać. Nie mam ochoty na nic innego.
Trzymajcie się kochane ;)
Po prostu czapki z głów przed chujem roku.
W każdym razie stara znalazła moje pudełeczko z śniadankami. Wpadłam. Bd mnie pilnować.
Masakra.
Cóż zjadłam...hm. Coca cole 0, wode, 2 ziemniaki bez niczego i trochę gotowanej kapusty.
I tyle. Do tego 8 km na rowerze i 2 km pieszo. Dodatkowo 3 godziny siedzenia w deszczu i zimnie na pomoście nad jeziorem. Oczywiście dzięki Panu Jonatanowi.
Jestem głodna. Zapijam głód wodą. Nie wiem, czy jechać jutro na naszą wycieczkę rowerową. Będą kiełbaski i bułki. Mam nadzieję, że tekst ,,naprawdę nie jestem głodna" podziała. Oby.
Kończę, bo muszę się myć. I spać. Nie mam ochoty na nic innego.
Trzymajcie się kochane ;)
sobota, 18 czerwca 2011
Sobota
58kg55kg- 53kg
- 50kg
- 48kg
- 46kg
- 44kg
- 40kg
Postaram się dzisiaj mało jeść i moooże trochę poćwiczę. Nie mam o czym pisać ;D To trzymajcie się chudo ;)
Piatek/sobota
Trza przyznać że impreza była zajebista. Tyle co zjadłam to kilka chipsów, kawałek pizzy i owoce. Do tego 6 godzin biegania po schodach z talerzami, kawą i innymi takimi. Ani chwili odpoczynku. W każdym razie cieszę się, że spaliłam tyle kalorii ;P Z tym kawałkiem pizzy to wgl wesoła historia. Bo idę sobie idę i nagle staję, bo Jonatan kładzie ręke na krzesłach tak, żebym nie mogła przejść. Coś tam gadał w stylu żebym spadała, a ja mu się tylko patrzałam w oczy. I tak się patrze. No i on też. I potem on żebym dała gryza tej pizzy. To mu dałam ;P
To słodkie. On jest słodziakiem/idiotą. Normalnie jest miły i wgl, ale przy kumplach zachowuje się jak debil.
Karol się ojebał. Tzn nie tak całkiem. Ale sporo włosów ściął. Bo tak to miał takie ładne do podbródka. A teraz są jakieś 5 cm krótsze. Bez sensu. Pogodziliśmy się. Chyba. Niosłam w ustach różę a on do mnie żebym dała gryza. Zaczepiał mnie, uśmiechał trochę. Więc chyba jest wszystko oki ;D
Napisałam mu smsa, czy wszystko już ok, ale nie odpisał jeszcze. Pewnie śpi, czy coś. Wpadłam na pomysł żeby jutro zebrać ludzi i pić ;P Kończę, bo dochodzi 2, muszę się ogarnąć i iść spać. Branoc ;****
To słodkie. On jest słodziakiem/idiotą. Normalnie jest miły i wgl, ale przy kumplach zachowuje się jak debil.
Karol się ojebał. Tzn nie tak całkiem. Ale sporo włosów ściął. Bo tak to miał takie ładne do podbródka. A teraz są jakieś 5 cm krótsze. Bez sensu. Pogodziliśmy się. Chyba. Niosłam w ustach różę a on do mnie żebym dała gryza. Zaczepiał mnie, uśmiechał trochę. Więc chyba jest wszystko oki ;D
Napisałam mu smsa, czy wszystko już ok, ale nie odpisał jeszcze. Pewnie śpi, czy coś. Wpadłam na pomysł żeby jutro zebrać ludzi i pić ;P Kończę, bo dochodzi 2, muszę się ogarnąć i iść spać. Branoc ;****
piątek, 17 czerwca 2011
Piątek.
Chyba jem trochę za mało. Dużo za mało. Nareszcie. W mojej głowie nie ma już miejsca na ,,ochotę". Wszyscy dookoła jedzą i się cieszą, a ja patrzę. Na śniadanie zjadłam pół jabłka, na obiad parę łyżek zupy szczawiowej. Przez cały dzień może 0.5l wody. Powinnam więcej pić. Moje placki ziemniaczane zjadły koty.Mam dwie godziny żeby się ogarnąć, a potem iść na zakończenie trzecich klas. Jestem tam kelnerką (nasza wychowawczyni zmusiła mnie, bo wychodziło mi ,,dobre" zachowanie ;/ a musiałam mieć bardzo dobre) a poza tym idę ze sztandarem. Mam nadzieję że nic tam nie zjem.
Jonatan. Wczoraj nie pisaliśmy. Dzisiaj pierwszą lekcje mieliśmy łączoną. On siedział w ostatniej ławce, więc zaszyłam się z koleżankami za nim, koło ściany. Powiedział żebym nie siadała, bo podłoga się załamie. Potem jeszcze wyśmiał to, że czytam książkę. Postanowiłam nie reagować, na jego głupie popisy przed kumplami. Spotkaliśmy się jeszcze, gdy wychodziłam ze szkoły. Podeszłyśmy do niego z koleżanką, bo zabrał jej buta i musiała go odzyskać. Odzywał się do mnie, ale go olałam. Potem poszłyśmy na lody. Tzn ona jadła lody, a ja piłam wodę.
Wszyscy ciągle mówią, że jestem gruba i mam się ogarnąć. Moja klasa mnie nie cierpi i chyba mam depresje. Chyba na pewno. Chodzę smutna i ze spuszczoną głową. Przez niego. Przez to że ogólnie jest słodki, ale przy kumplach zachowuje się jak debil i się ze mnie śmieje. Pewnie wie, że jestem w nim zabujana i dla tego mnie zjeżdża na każdym kroku. Przynajmniej motywuje mnie to do niejedzenia. Oby go nie było na balu, bo pewnie poprosi Dagę do tańca, a ja będę musiała udawać że ,,wszystko ok". Nic nie jest ok i nigdy nie było. Chyba dopiero teraz to zrozumiałam. Faceci to psy i lecą na kości. Chcę być kośćmi.
Jonatan. Wczoraj nie pisaliśmy. Dzisiaj pierwszą lekcje mieliśmy łączoną. On siedział w ostatniej ławce, więc zaszyłam się z koleżankami za nim, koło ściany. Powiedział żebym nie siadała, bo podłoga się załamie. Potem jeszcze wyśmiał to, że czytam książkę. Postanowiłam nie reagować, na jego głupie popisy przed kumplami. Spotkaliśmy się jeszcze, gdy wychodziłam ze szkoły. Podeszłyśmy do niego z koleżanką, bo zabrał jej buta i musiała go odzyskać. Odzywał się do mnie, ale go olałam. Potem poszłyśmy na lody. Tzn ona jadła lody, a ja piłam wodę.
Wszyscy ciągle mówią, że jestem gruba i mam się ogarnąć. Moja klasa mnie nie cierpi i chyba mam depresje. Chyba na pewno. Chodzę smutna i ze spuszczoną głową. Przez niego. Przez to że ogólnie jest słodki, ale przy kumplach zachowuje się jak debil i się ze mnie śmieje. Pewnie wie, że jestem w nim zabujana i dla tego mnie zjeżdża na każdym kroku. Przynajmniej motywuje mnie to do niejedzenia. Oby go nie było na balu, bo pewnie poprosi Dagę do tańca, a ja będę musiała udawać że ,,wszystko ok". Nic nie jest ok i nigdy nie było. Chyba dopiero teraz to zrozumiałam. Faceci to psy i lecą na kości. Chcę być kośćmi.
czwartek, 16 czerwca 2011
Ja jebie -.-'
Nie, nic nie zjadłam. To nie o to chodzi.
Poszliśmy na wosie na dwór, więc wykorzystałam okazję i napisałam do Jonatana. On do mnie, że leży na hamaku za szkołą i mam przyjść. To poszłam. Stanęłam obok i gadaliśmy przez chwilę. Powiedziałam żeby sie posunął na tym hamaku. A on na to że za gruba jestem, a on z grubymi nie leży. To ja mówię żeby dał spokój, to on na to że jeszcze bym go przypadkiem zgniotła.
Ja pierdole.
Pożegnałam się i poszłam.
Po szkole byłyśmy z koleżanką na pizzy. Ona jest normalnie chodzącą thinspiracją. 180cm wzrostu, 48kg. A wpierdala za trzech. Zjadła 6 kawałków i dała mi jeden ,,na drogę" bo nie chciałam jeść razem z nią. Wywaliłam go w lesie. Na śniadanie zjadłam brzoskwinię, która była pewnie kaloryczna w chuj. Boże, jestem gruba jak świnia! Nie wytrzymam już w moim ciele. Czemu inni zawsze muszą mieć lepiej?
Teraz zaczynam kategoryczną i nieodwołalną głodówkę. Mam nadzieję że wytrzymam tyle a jeśli nie, to będzie nie miło. Dzisiaj miałam obiad z głowy, po przecież byłam na pizzy. Ale juro? Hm. Będzie mnie bolał brzuch.
Muszę przestać myśleć o Jonatanie. Jest jedyną szczerą osobą w moim otoczeniu, ale muszę przestać o nim myśleć.Z resztą on i tak buja się w Dadze (tej o której przed chwilą pisałam).
Poszliśmy na wosie na dwór, więc wykorzystałam okazję i napisałam do Jonatana. On do mnie, że leży na hamaku za szkołą i mam przyjść. To poszłam. Stanęłam obok i gadaliśmy przez chwilę. Powiedziałam żeby sie posunął na tym hamaku. A on na to że za gruba jestem, a on z grubymi nie leży. To ja mówię żeby dał spokój, to on na to że jeszcze bym go przypadkiem zgniotła.
Ja pierdole.
Pożegnałam się i poszłam.
Po szkole byłyśmy z koleżanką na pizzy. Ona jest normalnie chodzącą thinspiracją. 180cm wzrostu, 48kg. A wpierdala za trzech. Zjadła 6 kawałków i dała mi jeden ,,na drogę" bo nie chciałam jeść razem z nią. Wywaliłam go w lesie. Na śniadanie zjadłam brzoskwinię, która była pewnie kaloryczna w chuj. Boże, jestem gruba jak świnia! Nie wytrzymam już w moim ciele. Czemu inni zawsze muszą mieć lepiej?
Teraz zaczynam kategoryczną i nieodwołalną głodówkę. Mam nadzieję że wytrzymam tyle a jeśli nie, to będzie nie miło. Dzisiaj miałam obiad z głowy, po przecież byłam na pizzy. Ale juro? Hm. Będzie mnie bolał brzuch.
Muszę przestać myśleć o Jonatanie. Jest jedyną szczerą osobą w moim otoczeniu, ale muszę przestać o nim myśleć.Z resztą on i tak buja się w Dadze (tej o której przed chwilą pisałam).
środa, 15 czerwca 2011
Środa
Hej. Ja wiem czy jest źle? Już sama nie wiem jak jest. W szkole były straszne nudy. Praktycznie nic nie robiliśmy. Jonatan był zajęty moją przyjaciółką- na mnie nawet nie spojrzał. Muszę się pogodzić z tym, że grubych nikt nie chce. Właściwie to mnie nikt nie chce. Nie ważne czy byłabym ładna i chuda. W obu tych przypadkach i tak nikt by mnie nie zauważył. Miłości nie ma i koniec.
Dziś- cóż, dzień jak co dzień. Jestem gruba, brzydka, facet, który mi się podoba mnie olewa, mam burdel w pokoju ijestem głodna nie potrzebuję jedzenia. A poza tym luz. Wstałam około siódmej, umyłam się, zjadłam spore jabłko, waga pokazała 55.8 kg( ale po jabłku, więc pewnie jest trochę mniej ^.^). Ze szkoły wróciłam z buta( 2km w 23min, zmierzyłam). Na obiad zjadłam ok. 100ml zupy pomidorowej i trochę arbuza.
Plan na dziś:
No naprawdę, mogliby mieć mniejsze. Może coś jeszcze znajdę.
W każdym razie idę sprzątać w pokoju ;)
Dziś- cóż, dzień jak co dzień. Jestem gruba, brzydka, facet, który mi się podoba mnie olewa, mam burdel w pokoju i
Plan na dziś:
- nie jeść
- dużo pić
- posprzątać w pokoju
- wymienić wodę rybkom
- 2 godziny na rolkach
- godzina na rowerze
- zestaw ćwiczeń na szpagat (x2)
No naprawdę, mogliby mieć mniejsze. Może coś jeszcze znajdę.
W każdym razie idę sprzątać w pokoju ;)
wtorek, 14 czerwca 2011
Nareszcie thinspiracje
Te kości biodrowe są perfekcyjne. Boże, no nie wytrzymam, jak one pięknie odstają. Ah, też taka kiedyś będę. Niedługo ;)
Zmotywowana
Hej. To znowu ja. Wiem że nie piszę, ale wiecie jak jest. Lato- coraz więcej czasu na dworze... Cieszę/nie cieszę się z powodu wakacji. W końcu nie będę mogła pokazać się w stroju, bo jak ja wyglądam?!
Dzisiaj już jest git, 55.8 kg. Czyli lepiej. W ogóle jestem pełna motywacji. Coś czuję że teraz będzie już z górki.
Odkryłam że nie potrafię się ponownie zakochać. Piszę teraz z Jonatanem (dosłownie cztery dni, ale piszemy 24/h). Poznała nas koleżanka. Tym razem nie oczekuję od niego że się we mnie zakocha, czy coś, jak to było z poprzednimi chłopakami. Mam normalnie i na luzie wyjebane. To dziwne, nawet jak na mnie. Karolek się na mnie fochnął, ale nie za bardzo mnie to obchodzi. W ogóle czuję taki spokój.
Jonatan jest fajny. Lubię go. Nie że tak lubie-lubię, tylko po prostu lubię bo jest fajny. I ładny, ale to szczegół. Strasznie skromny- nie chce uwierzyć że dobrze gra w piłkę. A dobrze gra. I potrafi mnie podnieść. Normalnie, tak jak chłopak podnosi dziewczynę. Chyba to mi dodaje motywacji- żeby mnie nosił z przyjemnością. Nie robię planów na wakacje, bo i tak nie będę w stanie ich zrealizować. Po prostu- nic nie jeść, dużo ćwiczyć i wstawać możliwie wcześnie. I jak najmniej czasu przed komputerem, za to dużo na powietrzu. Plus oczywiście codziennie nowe notki dla Was ;) Cieszę się, że czytacie mojego bloga.
Czuję się lekko i bosko. Miałam dzisiaj zrobić głodówkę, ale dałam się namówić dwóm brzoskwinkom. Jestem strasznie pełna pozytywnej energii. Kocham lato. I kocham pogodę, jaką teraz mamy- chmury i chłodny wiaterek. Nie cierpię upałów. Praktycznie został tydzień do końca roku szkolnego. Bałam się że będę tęsknić za Karolem, ale nie, bo już mnie nie interesuje. A z Jonatanem będziemy się widywać prawie codziennie. Tak więc wszystko się układa- nareszcie.
Trzymajcie się chudo i nie poddawajcie się. Wnet i Was nagrodzi los. Każdego w końcu wynagradza. Nawet takiego nieudacznika jak ja. I w końcu odnalazłam sens życia- Anę. Ona doda mi skrzydeł i polecę do nieba, tam gdzie moje miejsce <3
Dzisiaj już jest git, 55.8 kg. Czyli lepiej. W ogóle jestem pełna motywacji. Coś czuję że teraz będzie już z górki.
Odkryłam że nie potrafię się ponownie zakochać. Piszę teraz z Jonatanem (dosłownie cztery dni, ale piszemy 24/h). Poznała nas koleżanka. Tym razem nie oczekuję od niego że się we mnie zakocha, czy coś, jak to było z poprzednimi chłopakami. Mam normalnie i na luzie wyjebane. To dziwne, nawet jak na mnie. Karolek się na mnie fochnął, ale nie za bardzo mnie to obchodzi. W ogóle czuję taki spokój.
Jonatan jest fajny. Lubię go. Nie że tak lubie-lubię, tylko po prostu lubię bo jest fajny. I ładny, ale to szczegół. Strasznie skromny- nie chce uwierzyć że dobrze gra w piłkę. A dobrze gra. I potrafi mnie podnieść. Normalnie, tak jak chłopak podnosi dziewczynę. Chyba to mi dodaje motywacji- żeby mnie nosił z przyjemnością. Nie robię planów na wakacje, bo i tak nie będę w stanie ich zrealizować. Po prostu- nic nie jeść, dużo ćwiczyć i wstawać możliwie wcześnie. I jak najmniej czasu przed komputerem, za to dużo na powietrzu. Plus oczywiście codziennie nowe notki dla Was ;) Cieszę się, że czytacie mojego bloga.
Czuję się lekko i bosko. Miałam dzisiaj zrobić głodówkę, ale dałam się namówić dwóm brzoskwinkom. Jestem strasznie pełna pozytywnej energii. Kocham lato. I kocham pogodę, jaką teraz mamy- chmury i chłodny wiaterek. Nie cierpię upałów. Praktycznie został tydzień do końca roku szkolnego. Bałam się że będę tęsknić za Karolem, ale nie, bo już mnie nie interesuje. A z Jonatanem będziemy się widywać prawie codziennie. Tak więc wszystko się układa- nareszcie.
Trzymajcie się chudo i nie poddawajcie się. Wnet i Was nagrodzi los. Każdego w końcu wynagradza. Nawet takiego nieudacznika jak ja. I w końcu odnalazłam sens życia- Anę. Ona doda mi skrzydeł i polecę do nieba, tam gdzie moje miejsce <3
wtorek, 7 czerwca 2011
Sorrry!
Wiem że nie piszę, ale wiecie, poprawy, sprawdziany...Pod koniec roku jest zawsze urwanie głowy. Przytyłam, waże 57,4 kg. Dzisiaj: na śniadanie jabłko, na obiad trochę frytek i pierś z kurczaka (4/5 wywaliłam), potem zupka chińska i lód, na kolacje nic. Ok 3 godziny na rolkach, 15 min. ćwiczeń rano (nie mogłam dłużej bo za późno wstałam) + ćwiczenia dziś wieczorem. Pan Karol bez zmian. Nie kocha, nie lubi, nie szanuje, nie chce, nie dba i żartuje. Czyli życie.
Zapytał się dzisiaj mojej koleżanki, czy pójdzie z nim na bal na koniec gimnazjum. Nie zgodziła się. Na razie się nie pocięłam, chyba jeszcze to do mnie nie dotarło. Poprosiłam Wikę (jego kuzynkę, a moją przyjaciółkę i siostrę <3) żeby z nim pogadała jak będzie okazja. O mnie. O tym co do niego czuję. Odpuszczam sobie.
Dzisiaj na wf babka zapytała się mnie, czy jestem na jakiejś diecie. Ja mówię że Nieee, co pani? a ona że schudłam ostatnio. Nie wiem co mam o tym myśleć. Nie schudłam. Przytyłam. Wyglądam jak świnia, ale nie potrafię przestać jeść. Karol mnie nie chce bo jestem dla niego za gruba. Jestem od niego dwa razy cięższa.
Ja nie wiem, chyba go na prawdę kocham. Gadaliśmy ostatnio, tak w realu, na przerwie. Praktycznie o niczym, bo on był mało rozmowny. Ale zawsze. Nie no nie wiem, nie daję rady. Myślę o nim. O tym że ma słitaśne długie włosy, jest inteligentny, boi się pająków, lubi spagetti i kocha deszcz.
Chcesz zobaczyć niebo? - spójrz.
Chcesz zobaczyć słońce?- spójrz.
Chcesz zobaczyć tęczę?- spójrz.
Chcesz zobaczyć mnie?- zamknij oczy.
Prawdziwie mądry jest ten, który nie czerpie wiedzy z książek.
Efekty mojej depresji. Może nie idealne, nie natchnione i niezbyt inteligentne, ale moje.
gg-36237668 Jeśli chcecie to piszcie, chętnie odpiszę. Potrzebuję.
Zapytał się dzisiaj mojej koleżanki, czy pójdzie z nim na bal na koniec gimnazjum. Nie zgodziła się. Na razie się nie pocięłam, chyba jeszcze to do mnie nie dotarło. Poprosiłam Wikę (jego kuzynkę, a moją przyjaciółkę i siostrę <3) żeby z nim pogadała jak będzie okazja. O mnie. O tym co do niego czuję. Odpuszczam sobie.
Dzisiaj na wf babka zapytała się mnie, czy jestem na jakiejś diecie. Ja mówię że Nieee, co pani? a ona że schudłam ostatnio. Nie wiem co mam o tym myśleć. Nie schudłam. Przytyłam. Wyglądam jak świnia, ale nie potrafię przestać jeść. Karol mnie nie chce bo jestem dla niego za gruba. Jestem od niego dwa razy cięższa.
Ja nie wiem, chyba go na prawdę kocham. Gadaliśmy ostatnio, tak w realu, na przerwie. Praktycznie o niczym, bo on był mało rozmowny. Ale zawsze. Nie no nie wiem, nie daję rady. Myślę o nim. O tym że ma słitaśne długie włosy, jest inteligentny, boi się pająków, lubi spagetti i kocha deszcz.
Chcesz zobaczyć niebo? - spójrz.
Chcesz zobaczyć słońce?- spójrz.
Chcesz zobaczyć tęczę?- spójrz.
Chcesz zobaczyć mnie?- zamknij oczy.
Prawdziwie mądry jest ten, który nie czerpie wiedzy z książek.
Efekty mojej depresji. Może nie idealne, nie natchnione i niezbyt inteligentne, ale moje.
gg-36237668 Jeśli chcecie to piszcie, chętnie odpiszę. Potrzebuję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































