sobota, 18 czerwca 2011

Piatek/sobota

Trza przyznać że impreza była zajebista. Tyle co zjadłam to kilka chipsów, kawałek pizzy i owoce. Do tego 6 godzin biegania po schodach z talerzami, kawą i innymi takimi. Ani chwili odpoczynku. W każdym razie cieszę się, że spaliłam tyle kalorii ;P Z tym kawałkiem pizzy to wgl wesoła historia. Bo idę sobie idę i nagle staję, bo Jonatan kładzie ręke na krzesłach tak, żebym nie mogła przejść. Coś tam gadał w stylu żebym spadała, a ja mu się tylko patrzałam w oczy. I tak się patrze. No i on też. I potem on żebym dała gryza tej pizzy. To mu dałam ;P
To słodkie. On jest słodziakiem/idiotą. Normalnie jest miły i wgl, ale przy kumplach zachowuje się jak debil.
Karol się ojebał. Tzn nie tak całkiem. Ale sporo włosów ściął. Bo tak to miał takie ładne do podbródka. A teraz  są jakieś 5 cm krótsze. Bez sensu. Pogodziliśmy się. Chyba. Niosłam w ustach różę a on do mnie żebym dała gryza. Zaczepiał mnie, uśmiechał trochę. Więc chyba jest wszystko oki ;D
Napisałam mu smsa, czy wszystko już ok, ale nie odpisał jeszcze. Pewnie śpi, czy coś. Wpadłam na pomysł żeby jutro zebrać ludzi i pić ;P Kończę, bo dochodzi 2, muszę się ogarnąć i iść spać. Branoc ;****

Brak komentarzy: