Wiem że nie piszę, ale wiecie, poprawy, sprawdziany...Pod koniec roku jest zawsze urwanie głowy. Przytyłam, waże 57,4 kg. Dzisiaj: na śniadanie jabłko, na obiad trochę frytek i pierś z kurczaka (4/5 wywaliłam), potem zupka chińska i lód, na kolacje nic. Ok 3 godziny na rolkach, 15 min. ćwiczeń rano (nie mogłam dłużej bo za późno wstałam) + ćwiczenia dziś wieczorem. Pan Karol bez zmian. Nie kocha, nie lubi, nie szanuje, nie chce, nie dba i żartuje. Czyli życie.
Zapytał się dzisiaj mojej koleżanki, czy pójdzie z nim na bal na koniec gimnazjum. Nie zgodziła się. Na razie się nie pocięłam, chyba jeszcze to do mnie nie dotarło. Poprosiłam Wikę (jego kuzynkę, a moją przyjaciółkę i siostrę <3) żeby z nim pogadała jak będzie okazja. O mnie. O tym co do niego czuję. Odpuszczam sobie.
Dzisiaj na wf babka zapytała się mnie, czy jestem na jakiejś diecie. Ja mówię że Nieee, co pani? a ona że schudłam ostatnio. Nie wiem co mam o tym myśleć. Nie schudłam. Przytyłam. Wyglądam jak świnia, ale nie potrafię przestać jeść. Karol mnie nie chce bo jestem dla niego za gruba. Jestem od niego dwa razy cięższa.
Ja nie wiem, chyba go na prawdę kocham. Gadaliśmy ostatnio, tak w realu, na przerwie. Praktycznie o niczym, bo on był mało rozmowny. Ale zawsze. Nie no nie wiem, nie daję rady. Myślę o nim. O tym że ma słitaśne długie włosy, jest inteligentny, boi się pająków, lubi spagetti i kocha deszcz.
Chcesz zobaczyć niebo? - spójrz.
Chcesz zobaczyć słońce?- spójrz.
Chcesz zobaczyć tęczę?- spójrz.
Chcesz zobaczyć mnie?- zamknij oczy.
Prawdziwie mądry jest ten, który nie czerpie wiedzy z książek.
Efekty mojej depresji. Może nie idealne, nie natchnione i niezbyt inteligentne, ale moje.
gg-36237668 Jeśli chcecie to piszcie, chętnie odpiszę. Potrzebuję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz