Nienawidzę poniedziałków! Nie-na-wi-dzę. Facetka wzięła mnie do odp z bio.Na szczęście wykręciłam się nieobecnością :D Nie pisałam kartkówki z niemca, powód powyżej.Spr z matmy był b.trudny.Dla odmiany ze sztuki był łatwy.Przez cały dzień burczało mi w brzuchu..Na śniadanie zjadłam białko jajka, sałatę trochę pomidora i kilka rzodkiewek.Obiadu praktycznie nie jadłam, bo skubnęłam trochę zupy, a resztę wylałam.Przed chwilą, na kolację zjadłam sucharka, trochę sałaty i kilka rzodkiewek.Szału nie ma, ale i tak się cieszę. Na wadze jak na razie bez zmian, 60kg.
Podobno prawdziwy motylek odejmuje od swojego wzrostu 120 i wychodzi idealna waga.W takim razie powinnam ważyć gdzieś 45kg.Myślę, że gdy osiągnę 45 będę chciała jeszcze schudnąć, może do 40...
Daleko idące plany przysłania mi oczywiście moja *kochana mamusia* która co rusz przynosi mi żarcie;/
Dokończę plakat na biologię i pójdę na dwór.Potem nauka...;(
Trzymajcie się chudo i komentujcie, jeśli możecie ;))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz