poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Cholernie boli mnie brzuch.Strasznie.Nie wytrzymam...po kilku łykach wody chwilowo lepiej.No właśnie chwilowo...
Skończyłam plakat i wyszłam na dwór.Spacerowałam sobie godzinkę.Poszłam nad jezioro i starałam się włamać na prywatny pomost, ale ni się nie udało:( W końcu dałam za wygraną i poszłam na normalny;P
To jeziorko nie jest jakieś specjalne, nawet nie można się kąpać;/ Małe, ale ładne.No i ludzie budują sobie pomosty i łowią na nich ryby.Pomyślałam że fajnie byłoby samej (no z przyjaciółmi) taki pomost zbudować.Moi ześwirowani znajomi pewnie się zgodzą.Zawsze robimy razem dużo rzeczy; jeździmy rowerami, odwiedzamy się w domach,w lecie jeździmy nad jezioro,gotujemy...no właśnie uwielbiamy eksperymentować w kuchni...pieczemy zawsze przesłodzone ciasteczka i gotujemy przesolone spagetti.Ale niestety ja nie mogę sobie pozwolić teraz na takie imprezy :(
Powoli oswajam się z głodem.Dzisiaj zjadłam nie więcej niż 150 kcal.Waga nadal waha się w granicach 60-60,5. Za następne kieszonkowe sprawię sobie elektryczną, ale póki co, musi mi starczyć ta.
Cóż, zostało mi trochę nauki; fiza i hista...mama napisała mi zwolnienie z wf do końca tygodnia.Nienawidzę wuefu! Lubię sport, ale nie znoszę oceniania kogoś za to, jak rzuca piłką.I w ogóle cały czas gramy w durne siatkówki i kosza...brrr. Wolałabym przez 45min. robić przysiady.W dodatku masakra z przebieraniem się.Kto normalny przebierze się, pomaluje i uczesze w 10min..?
Magia.Moje włosy się kręcą.No dobra, nie magia, tylko pół litra odżywki.Słodziakowo wyglądam;))Dzisiaj połowa szkoły mnie nie poznała, bo spięłam grzywkę.Rozumiecie? Użyłam spinki...może jutro zaplotę sobie pojedynczego warkoczyka?Cóż stopniowo oswajam się ze spinaniem włosów.Zwykle nosze wyprostowane i rozpuszczone.Może nadejdzie taki dzień, że uczeszę sie w kucyk.Ale jeszcze nie teraz, nie jestem na razie gotowa na takie ekscesy.
Spadam, bo muszę się wykąpać.No i iść spać.Przyfruńcie jutro;)

Brak komentarzy: