Może nie życia, ale ogólnie szczęśliwy dzień. I może nie szczęśliwy tylko ciekawy ;P
Wstałam wpół do siódmej i zjadłam tradycyjne śniadanie (rzodkiewki, sałata, wafel ryżowy i herbata).W szkole dowiedziałam się, że mam pozdro od lokalnego DJ xd. Na długiej przerwie siedziałam z koleżankami na bieżni i gadałam. Jest tak, że bujam się w kuzynie mojej ,,siostry" więc ona postanowiła zapytać się go, co o mnie sądzi. No i on mówi, że mu się podobam!Aaaaa!
Nie wytrzymam ze szczęścia i chyba pójdę coś zjeść (to był taki mały żarcik:)
Wróciłam do domu pieszo, jakieś 2 km.Na obiad był panierowany kurczak,ziemniaki i mizeria z zajebiście dobra śmietanką, gęstą, słodką i pewnie 30%-ową. Zjadłam z pół ziemniaka, troszeczkę kurczaka i małą miseczkę mizerii.Do tego jabłko.
Ważę równe 60, bez żadnego haka.Rano było z 1/3 kilo mniej.Muszę zainwestować w wagę elektroniczną, ale niestety funduszy brak.Mam na jutro masę nauki.Matma- poprawa spr, religia - piszę spr,chemia- poprawa spr,niemiecki- 50słówek,biologia- 3 ostatnie lekcje,polski-spore zadanie domowe i wf, na szczęście nic. Nie wyrabiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz