Dwa dni żarcia, co popadnie. Całe dwa dni.Wczoraj- miliony paczek chipsów zalanych colą, do tego dwa lody pół pizzy i omlet.Dzisiaj cztery paczki chipsów, talerz rosołu, dwa banany i zero ruchu. Jestem beznadziejna. Powinni mnie skazać na 45 min chłosty, a potem chodzenie przez tydzień w worku, przy temperaturze -50 stopni.
Obsesja jedzenia. To zaczyna być chore. Niby się staram...ale. No właśnie równie dobrze mogę się ,,starać" przez 12 godzin dziennie, a pozostałe 12 jeść.Moja nauka umarła.Poprawa z chemii: 1. Uczyłam się pół nocy. Nic. Nie rozumiem.Niemiecki, kartkówka: 1. Uczyłam się tydzień.
Pisaliśmy dzisiaj próbne(x2) testy. Część humanistyczna więc poszło mi bdb. Miejmy nadzieje że ktoś doceni moją charakterystykę Scrooge'a. Zadania zamknięte były łatwe, ale podchwytliwe.Oczywiście moje ubieranie się, to był koszmar. Moje galowe bluzki sięgają mi do pępka, zepsułam suszarkę, nie pokażę się publicznie w spódnicy, muszę kupić jakieś przyzwoite buty.Wyglądam tak ohydnie, że nie mogę na siebie patrzeć. Zastanawiam się jak to jest, nie patrzeć na to, czy wygląda się w czymś grubo, czy nie. Karolek mnie olewa i śmieje się ze mnie ze swoimi kolegami. Nie ma to jak love story.Szkoda tylko że bez zakończenia. I bez początku.Jutro idę z koleżankami na lody. Wezmę jedną gałkę wanilii. Od jutra nieodwołalnie zaczynam ABC. Naprawdę mi się to przyda. Do tego rowerem do szkoły i jogging codziennie. Komputer- jedna godzina, Tv- też. Reszta to nauka. Musze się podciągnąć.
Idę na jogging. Jest trochę przyciemno- dochodzi ósma, ale co tam.Przebiegnę się chwilę i odstresuję.Może potem rower.Jutrzejszy dzień postaram się wykorzystać na ćwiczenia.Do tego obowiązkowo- II śniadanie.Nic nie jem w szkole, a potem mam napady.Trzymajcie za mnie kciuki:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz