czwartek, 21 kwietnia 2011

Wtorek i środa.

Wtorek.
Wstałam i zjadłam 1,5 sucharka z sałatą i rzodkiewką, potem jabłko, dwie łyżki zupy i wodę smakową. Razem wyszło mi 195 kcal. Do tego 3 godziny jeździłam na rolkach.
Ale oczywiście dzisiaj musiałam wszystko spierdolić. Do wieczora było ok: wafel ryżowy, jabłko i odrobinka zupy.Ale coś mnie trafiło i zżarłam: omleta z 3 jajek (300) 2 paczki chipsów( 300) i pół czekolady deserowej (ze 100 na pewno). Jestem na siebie taka wściekła że najlepiej bym się pocięła. Ale oczywiście w tym domu nie ma żadnych żyletek, a noże tępe jak piłki tenisowe.Lubię patrzeć na krew, dlatego postanowiłam rozdrapać wszystkie strupy. Nie widziałam K. już od dwóch dni, bo nie chodzi do szkoły, z tego co słyszałam, z powodu sprawdzianów.Ja po prostu nie wytrzymam. Jestem psychiczna. Po prostu psychiczna. Jak ja mogę się w nim bujać? No jakim prawem? To nie moja liga, niestety. Ważę od niego z dwa razy więcej. Napisałam jego inicjały krwią na ścianie.To wszystko jest bez sensu. W szkole idzie mi ciut lepiej. Wtorkowy test z anglika był w miarę łatwy.Nasza klasa otrzymała juz wyniki próbnych testów. Z niemieckiego- 36pkt/50 możliwych, a z mat-przyr. - 38pkt/ 50 możliwych. W miarę dobrze. Najlepiej zakopałabym się pod moimi dwiema kołdrami i zasnęła. I spałabym tak długo, aż wszyscy, którzy mnie znają i których ja znam, oraz którzy mnie kochają i których ja kocham umarliby, a ja w końcu zaznałabym spokoju. Mój kot jest w ciąży. Będą małe kociaki. Pewnie z cztery.
Nie planuję ani dzieci, ani męża ani w ogóle nikogo. W końcu kto chciałby chodzić z dziewczyną o wadze dorównującej Titanicowi? Nikt, no właśnie. Chcę kupić stepper.Przydałby mi się. Oglądałabym sobie ,,Pierwszą Miłość" i ćwiczyła.
Nie mam zamiaru nic jutro tknąć, wykręcę się czymś w stylu bólu brzucha.Pójdę do sklepu i kupię barwniki do jajek i jakieś inne ozdóbki. Muszę sobie znaleźć jakieś zajęcie.

Brak komentarzy: