sobota, 19 listopada 2011

Sobota.

56.2

Aż się normalnie z tego cieszę.
Wróciłam do domu o 11 z imprezy. Oczywiście jadłam tam jak świnia. Na obiad była wczoraj pomidorowa. Na drugie śniadanie- jogurt i trochę owoców, a na śniadanie nic.Jest mi zimno i jestem głodna, ale przynajmniej schudłam, chociaż i tak tego nie widzę.
Moja siostra(ale wiecie, nie taka prawdziwa) miała wczoraj fazę na zwierzenia i beczenie. Więc siedziałyśmy przytulone sobie za domem solenizantki i gadałyśmy. Doszłam do wniosku, że moje życie jest całkiem fajne, nawet bez chłopaków, imprez i markowych ciuchów. Są rzeczy ważniejsze i od dzisiaj skupiam się tylko na nich.
Będę oszczędna do granic możliwości.
Nie będę rozmawiała i pisała z chłopakiem, który mi się podoba.
Będę dobra dla rodziców.
Będę zajmowała się bratem i pomagała w domu.
Będę się dobrze uczyła.
Będę kochała wyłącznie moją siostrę.
Będę chudła.
Będę perfekcyjna.

4 komentarze:

Unknown pisze...

dobre postanowienia ;)
zapraszam do siebie :>>

Marie s soul. pisze...

powodzenia <3

Marie s soul. pisze...

powodzenia <3

Anonimowy pisze...

gratulacje i powodzenia w dalszej walce z kilogramami :)
trzymaj się chudo <33