Mamy wolne od szkoły, więc siedzę przed komputerem. Muszę posprzątać w pokoju.
Trzeba przyznać, że przez ten tydzień trzymałam dietę, ale jadłam dziennie po 2 paczki chipsów :/, więc +300kcal. Jadłam pół śniadania,trochę obiadu, po dwa jabłka i troszeczkę kolacji. Generalnie to starałam się ograniczać do 800kcal.
Wstałam o 9 i zrobiłam całe 100brzuszków. W ogóle ćwiczenia weszły mi w nawyk. Wiem że jeżeli ćwiczę, to chudnę. A jeżeli chudnę, to jestem szczęśliwa. Powiedzmy, że mam w planie długą głodówkę, to następnej niedzieli. Czyli 9 dni, licząc z dzisiaj. Ale z drugiej strony, nie chcę robić całkowitej głodówki, więc myślałam o tym, żeby jeść rano tylko jogurt naturalny, oszukać z obiadem i nie jeść kolacji.
Mam na weekend baardzo dużo pracy domowej. Po co dają nam wolne, skoro i tak musimy się uczyć. Generalnie to tak: tekst na pamięć o wielkiej brytanii i masa zadań domowych, z niemca podobnie, tyle że bez tekstu, a z reszty przedmiotów zadane też nie mało. Więc te trzy dni najprawdopodobniej spędzę na nauce. Ale mam w tym swój cel: nauka>internat/mieszkanie>brak kontroli. Mama mówi, że moja Ciocia chce wynająć swoje dwupokojowe mieszkanie, więc jak byśmy z koleżankami... Cóż, to byłaby idealna opcja. Niech żyje wolność i swoboda.
Jutro impreza. Nie piję, bo wódka ma kalorie. A kalorie są złe, bo od nich się tyje. Tyć nie wolno.
58.7kg, przez te chipsy i podjadanie.
Muszę posprzątać, może coś tam spalę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz