niedziela, 16 października 2011

Niedziela.

Cześć Motylki. Przez weekend raczej spokojnie, starałam się ograniczać do 700kcal. Dzisiaj rano waga pokazała 58.3 kg. Ładnie. Jeszcze nie idealnie, ale jest poprawa. Jako że muszę chudnąć od początku, zamieszczam moje byłe (i obecne) cele.

  • 58kg
  • 55kg
  • 53kg
  • 50kg
  • 48kg
  • 44kg
  • 40kg
Wstałam po ósmej i od razu zaczęłam czytać książkę ,,dieta (nie)życia". Bohaterka ma na imię Karolina, przez co mogę się z nią utożsamiać.Chciałam iść na niby śniadanie, ale skończyło się na tym, że musiałam zjeść jabłko i pół jajecznicy, bo matka wcześniej wróciła z kościoła i musiała mnie przypilnować. Eh. Tak, to umazałabym patelnie i po krzyku, dziecko zjadło, wszyscy szczęśliwi.
Od dzisiaj każdy mój obiad to bulion warzywny, który ma 13kcal w szklance. Tak więc mogę go jeść, ile wlezie.
Mogę już robić po 200 pół brzuszków na raz. Dodam że w poniedziałek robiłam ich po 30 trzy razy dziennie.
Ah, w końcu będę chuda. Kiedyś tam.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

już niedługo