Hej. Postanowiłam że będę ważyła się co wtorek.Dzisiaj nie było lekcji bo mieliśmy święto szkoły. Stałam z godzinę w kościele więc pewnie spaliłam trochę kcal. Patrzeliśmy się trochę na siebie z K. ale nic poza tym. Powoli zaczyna mi przechodzić ta miłość do niego. Mam nadzieję że przejdzie do końca roku szkolnego, bo on wychodzi z gimy. Staram się skupić na odchudzaniu i nauce, a przestać myśleć o nim. Rano zjadłam gryza sucharka z dżemem, około południa wypiłam tymbarka. Pod nakrętką był napis ,,popatrz w niebo" patrzę w niebo, patrzę już normalnie przed siebie, a tam K. Najlepsze że też się patrzył. W szkole mieliśmy grilla, ale się powstrzymałam. Zamiast jedzenia stałam nad znajomymi z klasy i mówiłam że ,,to była kiedyś mała świnka". Przechodzę na wege. Nie jadłam obiadu, powiedziałam że zjadłam w szkole 3 kiełbaski i już nie mogę. Posiedziałam trochę na kompie, poczytałam książkę i położyłam się na godzinę. Teraz znowu komputer. Przed chwilą zjadłam chipsy (150) i gofera z dżemorem, ale nie całego. Do tego wafelek ryżowy, szklanka miętowej herbaty i wody z cytryną. Musze się w końcu ogarnąć i zacząć uprawiać jakiś sport. Nie wiem, rolki, rower, a6w. Cokolwiek.Zbliżają się wakacje. Cieszę się jak nic. Dostanę laptopa. Planuję dużo ruchu i mało jedzenia. Chyba pójdę na rolki, bo i tak nie mam nic lepszego do roboty.Potem pójdę na majowe. Musze uczyć sie na niemiecki, tak więc wieczór zjebany. Powtórzę słówka na angielski i pozytywizm na polaka. Będzie dobrze. Musi być.
Do lata, do lata, do lata, piechotą będę szła <3
1 komentarz:
Masz bardzo silną wole, ja ważę się codziennie po parę razy
Prześlij komentarz