czwartek, 19 maja 2011

Omlet( dwa jajka, trochę mleka, masło, mąka)+ 10 frytek+ 2cm kwadratowe piersi z kurczaka.To tyle jeśli chodzi o jedzenie. Godzina na rolkach.
Rano? Depresja. Na religii siedziałam przymulona. W ogóle czuję się jak my mnie ktoś widelcem dźgał przez cały dzień. Chciało mi się płakać, sama nie wiem dlaczego. Przez Karola. Na wf pogadałam z przyjaciółką. Kazała mi do niego napisać.
Wróciłam ze szkoły, dałam psom mój obiad i poszłam na rolki.Potem przez bite trzy godziny robiłyśmy z kol. zadania z anglika.Głowa bolała mnie jak cholera. W ogóle głowa brzuch...masakra. Postanowiłyśmy że nie idziemy na angielski. Wyjebane. Poszłyśmy na spacer, zżarłam omleta i włączyłam TV. Przed 22 wysłałam mu sms.Nie było tak źle. Gadaliśmy i wgl. O różnych rzeczach. Powiedziałam że motywuje mnie do nauki biologii.Poskakałam, potańczyłam z radości rzecz jasna. Teraz nie wiem czy wszystko wyszło tak, jak powinno wyjść.Mam mętlik w głowie. Skończyliśmy równo o 23. Powiedział że idzie się myć. Odpisałam że ja idę spać, bo mi oczka przymulają. Życzyłam dobrej nocy. Nie odpowiedział. Napiszę znowu najwcześniej w niedzielę. Chyba że on napisze pierwszy. Wątpię. Tacy jak oni nie piszą pierwsi.
Przebłyski szczęścia dają mi nadzieję na lepsze jutro. Nadzieja matka głupich.

Dobranoc kochane, widzimy się w niebie.

Brak komentarzy: