sobota, 21 maja 2011

Czwartek i Piątek.

Wczoraj praktycznie nic nie zjadłam. Oprócz odrobiny twarożku u koleżanki. Dzisiaj? Trochę zupy szczawiowej, woda smakowa i omlet.
Bez skrupułów wyrzucam już jedzenie. Nie lubię jeść. Kiedyś było to dla mnie przyjemnością.Do słodyczy nie ciągnie mnie w ogóle. Jaka ja kiedyś byłam głupia ;/
Mam pięć z historii na koniec.
Jutro z koleżankami idziemy na dyskotekę. Wiecie takiej ,,dla dorosłych" ;P Muszę ukraść rodzicom z 4 dychy i obczaić klucz od świetlicy ( o 5 rano wrócimy, a gdzieś spać trzeba). Będzie zajebiście. Spalę dużo kcal; będę tańczyć od 21 do 4 rano;) Napisałam dzisiaj z nudów do K. W ogóle nie odpisał ;( Jestem załamana...Nie lubi mnie, bo ważę dwa razy więcej od niego. Gdybym była chuda , faceci by się o mnie bili...Boże..

Quod me nutrit, me destruit.

Brak komentarzy: