niedziela, 22 maja 2011

Sobota/ niedziela

Nie mogłam wczoraj napisać, bo nie było mnie w domu. Z rana zrobiłam małą imprezę, zjadłam 1/4 bułki i kawałek babki.Po południu biegałam w tę i z powrotem bo przygotowywałam się na dyskotekę. Do cioci po bluzkę, do sklepu po wodę...Niestety plan nie wypalił. Już na początku nie mogłyśmy znaleźć transportu,. Cały czas wydzwaniałyśmy do znajomych. Niestety nikt nie mógł nas zawieźć. Do 23 szykowałyśmy się z Agatą na świetlicy( w środku było może z 15 stopni C). Gdy straciłyśmy resztki nadziei postanowiłyśmy wbić do Pauli i u niej spać. Przeszłyśmy 3 km z buta. U Pauliny byłyśmy ok. północy, weszłyśmy przez okno. Jednak jej mama się skapnęła, że coś jest nie tak i przyszła do jej pokoju. Przyuważyła nas i musiałyśmy się zwijać. Znowu 3 km. Na świetlicy położyłyśmy się spać. Noc nieudana, zimno jak cholera. Całe się trzęsłyśmy, a prostownica robiła nam za grzejnik. Rano znalazłam torebkę herbaty i cukier.Wypiłyśmy ją i poszłyśmy do kościoła (3 km). Zobaczyłam tam dziewczynę z czerwoną bransoletką, taką jak ja. Siedziała w ławce przede mną z chłopakiem, ale nie była szczytem chudości. Owszem szczupła( a nawet za szczupła) była, ale nie wyróżniała się za bardzo. Od śniadania zeszłego dnia nic nie jadłam więc kupiłam sobie małą bułkę mleczną ( 1/3 normalnej! ździerstwo!) i  napój owocowy( ok 170kcal). Po powrocie zjadłam obiad( trochę ziemniaków, łyżka mizerii, kapusta). Mięsa nie tknęłam.Potem 1/2 piwa z sokiem, zupka chińska na sucho( 73) i resztki chipsów (nie więcej niż 100).
Cel nr 1 osiągnęłam wczoraj. Waga- 57.7 . Niesamowite. Wystarczyło nie jeść. Muszę znaleźć wpis z celami i powiesić je nad łóżkiem( albo pod, jeszcze mama zobaczy).Do tego nowe zasady:
-śniadanie
-3l wody dziennie
- zakaz spożywania mięsa i tłustych potraw
-owoce
-godzina ruchu dziennie
- max 300 kcal dziennie
Thinspiracji nie wstawię, bo z moim komputerem to jak rozplątywanie włosów szklanką. Za miesiąc laptop.

Za miesiąc wakacje.

Brak komentarzy: