Kolejny dzień diety, trzeci już. Czuję się nawet dobrze. Na śniadanie wypiłam herbatę, a na obiad zjadłam jabłko, małego banana i 2 śliwki. Rano zrobiłam 200 półbrzuszków, przed chwilą 100. Zaraz idę się przejść, bo dom mnie przytłacza. Matka czepia się że nic nie jem. Właśnie, że jem!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz