poniedziałek, 30 maja 2011

Niedziela.

Piątek. Działo się.
Koleżanki wyciągnęły mnie na imprezę, chociaż na prawdę nie chciałam. Wyszło na to, że zostaliśmy z Karolem sami. No to wykorzystując okazję ładnie go przeprosiłam, on mnie też i wszyscy byli szczęśliwi. Oczywiście nie mogło się obyć bez uścisku na zgodę <mój pomysł>. Wyglądało to mniej więcej tak:


Okazuje się, tracę świadomość po czterech kieliszkach. Do domku dotarłam około 11. Wszyscy już spali i był luz.Cieszyłam się jak nic że się z nim pogodziłam, więc do niego napisałam. No i pisaliśmy. Następnego dnia też. I wczoraj. I dzisiaj. Jem tyle co kot napłakał. Śniadania chowam do pudełka po butach, obiadów unikam( chyba że jest jakaś zupa warzywna) a kolacji nie jem. Do tego dużo piję. Tzn wody dużo piję.
Nie idę jutro do szkoły, bo mi sie nie chce. Postaram się posprzątać pokój i poćwiczyć. Dostałam laptopa. Cieszę się.
Branoc ;)

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Hajka, czytam Twojego bloga od początku, ale nigdy nie komentowałam =) Cóż... wiedz, że masz go dla kogo pisać xD Jak co to zapraszam na moje nowe forum www.mymotylki.pun.pl. Trzymaj się :*

Anonimowy pisze...

Nauczylem sie wiele