niedziela, 30 października 2011

Niedziela.

Wiem że piszę coraz rzadziej. To wszystko...w ogóle nie nie wychodzi. Stąpam po krawędzi pro-ana i normalności. Nie jestem całkiem pro ana, ale nie odżywiam się też normalnie. Muszę posprzątać pokój i zrobić dużo miejsca na ukrywane jedzenie.

Mam ochotę na chipsy.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Hej. Czytam od jakiegoś czasu twojego bloga i postanowiłam się odezwać. Mam tak samo, nie jestem do końca pro ana, ale też nie odżywiam się normalnie.